TEST: SCOTT ADDICT ERIDE

Kategorie:

„NIEWIDZIALNY” ELEKTRYK

 

Kolekcja obejmuje 4 rowery, które wyglądają na pierwszy rzut oka jak zwykły Addict. Ten sam charakterystyczny kształt ramy, ta sama integracja systemowa. Na zdjęciu jest rower, na którym jeździłem, czyli wariant „damski”, z dodatkowym oznaczeniem Contessa w nazwie. Poza punktami kontaktu (chodzi głównie o siodło i węższą kierownicę) niczym się nie różni od wersji „męskich”. Był to jedyny rower w moim rozmiarze (52 cm), stąd wybór.

 

Scott Addict erideZ boku nie widać, że mamy do czynienia z elektrykiem.

 

Materiały PR‑owe mówią o tym, że w najwyższej wersji rower waży zaledwie 10,75 kg; rama niewiele więcej niż 1000 g, dokładnie 1040. Silnik Mahle ma pozwolić na osiągnięcie do 120 km zasięgu albo do 2200 m wzniosu. Aby to osiągnąć, należy jednak użyć, obok podstawowej, ukrytej w dolnej rurze ramy, dodatkowej baterii w miejsce drugiego koszyka (jest to tzw. Range Extender). Całkowita pojemność dwóch baterii to 460 Wh, nominalna moc maksymalna silnika 250 W i 40 Nm. Do całości w bardzo prosty sposób można podłączyć zewnętrzny licznik, pozwalający na zbieranie i wyświetlanie informacji, takich jak pozostała pojemność baterii. Sprawdziliśmy to za pomocą Wahoo Roam, nawet przełączanie między dwoma rowerami jest łatwe i błyskawiczne.

 

PIERWSZA JAZDA

 

Zauważalna jest przede wszystkim niska waga. Nawet wersja Contessa, na prostszym odrobinę osprzęcie niż topowa na Dura‑Ace, ważyła około 11 kg. Nic więc dziwnego, że wrażenia z jazdy są takie same jak na rowerze szosowym. Nasza runda obejmowała pętlę o długości 15 km, z możliwością sprawdzenia zachowania zarówno na zjazdach (najpierw), jak i na podjazdach. Na zjazdach zauważa się stabilność. Podnoszony rower ma zauważalnie cięższy tył, ale w trakcie jazdy się tego nie czuje. Wprost przeciwnie, lekko skręca, zupełnie jak klasyczny rower szosowy. Na podjazdach najpierw następuje rozczarowanie, niczego się nie czuje. W trybie „trail”, czyli drugim od góry, wspomaganie jest minimalne. Poniżej jest „eco”, w górach nieprzydatne, dopiero tryb „turbo” rzeczywiście się docenia. Podjazd o długości 5 km udało się pokonać sprawnie, z wyraźnie luźniejszą nogą niż na zwykłym rowerze i uśmiechem na ustach. Zużyłem przy tym około 20% baterii, a wyruszyłem „naładowany” do zaledwie 43%. Po spadku poniżej 20%, kilometr od szczytu podjazdu i przełęczy, silnik automatycznie przeszedł do trybu eco, który pozwala na jazdę, ale waga roweru staje się zdecydowanie odczuwalna.

 

Scott Addict erideŁadowanie – Na rurze podsiodłowej znajduje się też port ładowania z zaznaczoną wtyczką.

 

OBSŁUGA

 

Wyłączenie systemu uświadamia, że wspomaganie naprawdę istnieje! Oczywiście podczas krótkiej jazdy trudno cokolwiek powiedzieć o rzeczywistym zasięgu, ale przy tylko baterii głównej granica 1000 m w pionie powinna być osiągalna, choć przy oszczędnym korzystaniu ze wspomagania. Cała obsługa odbywa się za pomocą wspomnianego, pojedynczego przycisku, poprzez jego wielokrotne naciskanie.  Oprócz tego kolor obwódki sygnalizuje wybrany tryb wspomagania, jak i stan naładowania baterii. Im bardziej jaskrawy kolor, tym mocniejsze wspomaganie (czerwony to turbo). Bateria podobnie, czerwona oznacza już końcówkę pojemności, miganie na czerwono konieczność powrotu do bazy. System przełącza się automatycznie między dwiema bateriami, jeśli dodatkowa jest podłączona. Licznik pokazuje stan obu baterii, ich poziom naładowania, sprawdziliśmy. Do systemu jest też przeznaczona appka, której jednak nie zdążyliśmy przetestować, dostając rowery zaledwie na dzień przed oficjalną premierą.

 

Scott Addict erideSilnik – Naturę roweru zdradza dopiero tylna piasta, gdzie kryje się wspomagający silnik firmy Mahle.

 

PODSUMOWANIE

 

W kwestii charakterystyki pracy zauważalny jest wpływ użytego przełożenia i kadencji. Silnik pracuje lepiej, gdy jedzie się na małej tarczy pod górę, tak jak zwykło to się robić na klasycznym rowerze szosowym. Za to, gdy próbuje się gwałtownie zmieniać tempo, jadąc z dużej „płyty”, ma opóźnienie, lepiej radząc sobie z długimi, równymi podjazdami niż ze zmianami szybkości.

 

Scott Addict erideWłącznik – Pierwsze podejrzenia rodzą się, gdy zauważymy przycisk wkomponowaną w górną rurę ramy, to on służy do obsługi całości.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Wypad na weekend: Warszawa gravelem

Zrób to sam: Walizka narzędziowa

Elite Suito: Jak dobry jest tani trenażer do Zwifta

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Rupert Fowler/Bike Connection Road

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x