Test: Gravelowy demon Liv Devote Advanced Pro

Kategorie:

Devote Advance Pro to zdecydowanie górna półka, a komponenty, z których jest zbudowany, nie są przypadkowe. Samo słowo „przypadek” w zestawieniu z LIV nie powinno być stosowane. Wszystko za sprawą filozofii 3F*, którą kieruje się marka, oferując rowery projektowane przez kobiety, we współpracy z kobietami i, co najistotniejsze, dla kobiet.

Model zbudowany jest na ramie z kompozytu węglowego Advanced i widelcu z tego samego materiału. Jak przystało na gravela, oferuje dodatkowe otwory na bidon, mocowanie na małą torebkę na górnej rurze oraz mocowania bikepackingowe na widelcu. Warto wspomnieć, że rama pokryta jest obłędnym, metalicznym lakierem w kolorze niebieskim, który w świetle mieni się odcieniami zieleni i fioletu. Na co dzień zachwycam się surowością tytanu lub szczotkowaną stalą, ale to malowanie naprawdę mnie urzekło! Nawet najbardziej wymagających ucieszą minimalistyczne, geometryczne grafiki, które występują w nienarzucającej się formie na widelcu i rurze podsiodłowej.

W testowanej przez nas konfiguracji rower ważył 8,2 kg. W większości wyposażono go w komponenty własne GIANT/LIV. Znajdziemy tu również technologie zastrzeżone dla tej marki. Na kokpit składają się mostek Giant Contact oraz kierownica Giant Contact SLR XR D-Fuse z delikatną, komfortową w jeździe flarą i miękką owijką. Sztyca Giant D-Fuse SLR to rura z kompozytu o opatentowanym przekroju przypominającym literę D i wieńczące ją siodło Liv Approach przeznaczone dla kobiet.

Za elektryczny osprzęt w całości odpowiada grupa SRAM Force eTap AXS z napędem 2×12 i niezawodne hydrauliczne hamulce. Zestawienie blatów – 30/43, zakres kasety 10/36. Lekkie karbonowe koła oparto na komponentach Giant CXR-2, szerokiej obręczy z oponami Maxxis Velocita 40 mm w systemie tubeless. 

Tyle z teorii, przejdźmy do praktyki. Na Devote Advanced Pro pokonałam kilka tras wałami, które o świcie pokryte były zamarzniętym błotem. Katowałam rower na bruku, dziurawych asfaltach i wskakiwałam na krawężniki. Test bojowy przeszedł na Wzgórzach Strzelińskich, gdzie nawierzchnią były okrutne błoto z roztopionego śniegu, sterty śliskich liści, szutrowe podjazdy i zjazdy pełne kamieni oraz tamtejsze naturalne, jak i zbudowane ręką człowieka, single. Nasza pierwsza przejażdżka miała charakter raczej szosowy. Mimo że Liv Devote to gravel, na asfalcie szybko nabiera prędkości, niczym nie odstając od rowerów szosowych. Podczas pierwszych jazd zaskoczył mnie swoją zwrotnością. Przyznam, że potrzebowałam chwili, aby z percepcji raczej mało zwrotnej szosowej kolarki przestawić się na gravelowego demona, który skręca jak szalony. Gdy chwila minęła, rozpoczęła się między nami współpraca. Bardzo lubię ten moment, kiedy zaczynam czuć rower na tyle, aby świadomie wykorzystać jego walory. I tak zaczęły się nasze gravelowe przygody! Podjazd na Gromnik (najwyższe wzniesienie Wzgórz Strzelińskich) odbył się niezwykle żwawo. Nie czułam roweru pod sobą, wjeżdżał sam pod górę, a szeroki zakres przełożeń pozwalał na podjechanie nawet bardzo stromych podjazdów. Devote doskonale wybiera nierówności na dziurawych asfaltach, kamienistych drogach i szutrach. Poza oczywistością, która się do tego przyczynia, czyli karbonowym framsetem, dużą rolę odgrywa sztyca, ograniczająca wibracje, co przekłada się na zwiększenie płynności jazdy i zachowanie sterowności roweru nawet podczas szybkich zjazdów! Do wysokiego komfortu jazdy przyczynia się również siodło, przystosowane w całości do kobiecej anatomii. Pełną kontrolę nad prędkością oraz bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają świetne hamulce hydrauliczne. Bez obaw możecie próbować zdobyć QOMy na zjazdach, na pewno wyhamujecie!

Byłam pozytywnie zaskoczona, jak dobrze wypadły „łyse” opony Maxxis Velocita. Natrafiając na błotniste odcinki i podjazdy liczyłam się z tym, że będę musiała wziąć rower na ramię i wdrapać się pieszo pod górę (co wcale nie było dołującą wizją, ponieważ LIV nic nie waży!). Tymczasem w zdumieniu większość bagnistych odcinków trasy po prostu przejechałam. Opony są wszechstronne, dają radę w błocie, dzięki swojej szerokości zapewniają komfort jazdy na dziurach i szutrze oraz nie dają odczuć wielkich oporów toczenia na asfalcie. 

Do elektrycznych przerzutek przekonałam się już dawno i jestem ich fanką. Przemawiają za tym łatwość zmiany biegów, brak kontuzji na długich dystansach oraz przyjemny dźwięk, który uwielbiam. Jako że rower szosowy jest mi bliższy, dwa blaty w gravelu uważam za oczywistość. Szeroki zakres przełożeń, płynność zmiany biegów przy zachowaniu kadencji i brak dużych skoków to ich ogromne zalety. Dodatkowym argumentem za jest fakt, że raczej jeżdżę szybko… Podjeżdżając, lubię mieć wachlarz przełożeń, a gdy rozpędzam się na płaskim, cenię delikatne stopniowanie, aby przyspieszanie było płynne.

Dystrybutor: liv-cycling.com

Cena: 21 999 zł

Nowoczesna „damka” Liv Devote Advanced Pro i jej testerka Izabella Krawczyk – także autorka tego tekstu

W ramie Devote’a znajdziemy także mocowania na dodatkowe akcesoria bikepackingowe.

Duże zaskoczenie tego testu? Opona Maxxis Velocita działa także w terenie!

12 przełożeń z tyłu i dwie tarcze z przodu – Sram Force AXS eTap. 

Sztyca D-Fuse ma duży wpływ na własności jezdne, wyraźnie tłumiąc drgania.

 *3F – Fit, Form, Function

Zobacz także prezentację tego modelu

To również może cię zainteresować



INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu:
Zdjęcia:
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x