Test: Elektryczny gravel – z pewną taką nieśmiałością…

Kategorie:

Kilkakrotnie rozmawiałem z przedstawicielami branży na temat elektrycznych rowerów szosowych. Byli dość sceptyczni, szczególnie w Polsce, przywołując argument o tym, że mieszkamy w kraju płaskim jak naleśnik i że nikt nie będzie tego chciał. Dlatego pierwsze modele wielu marek nie są u nas dostępne. Równolegle jednak rozmawiałem z zagranicznymi dziennikarzami, pytając o ich rynki, i podejście było zgoła odmienne. Potwierdzili to międzynarodowi dystrybutorzy w krajach uznawanych za bardziej rowerowe niż Polska, np. Belgia, Włochy czy Wielka Brytania. Odpowiedź była jednoznaczna – elektryczne szosówki to przebój. Czyżby historia miała się powtórzyć, tak jak w przypadku MTB, gdy akceptacja rosła w błyskawicznym tempie? Po przejażdżce nad Gardą na nowym napędzie z serii STEPS Shimano zupełnie mnie to nie zdziwi. Dostajemy produkt, który już jest dopracowany i pozbawiony wielu wad wieku dziecięcego. Co nie znaczy, że idealny.

 

elektryczny gravel

 

Tło z Di2 i STEPS

Shimano nie musiało się specjalnie wysilać, bo praktycznie wszystkie elementy były już dostępne. Wystarczyło, że pomyślano o ich połączeniu, a to umożliwia system E-Tube Shimano, czyli platforma sprzętowa wraz z oprogramowaniem, oraz odpowiedni updejt. W ten sposób podpięto silniki z serii STEPS (napędy E8000/E7000/E6100/E5000), sprawdzone w innych kategoriach rowerów z manetkami montowanymi na kierownicy typu baranek. Do sterowania można użyć manetek Di2, wówczas prawa obsługuje biegi i tylną przerzutkę, a lewa stopnie wspomagania silnika elektrycznego, albo klasycznych (mechanicznych). W tym drugim wariancie stopień wspomagania zmienia się przyciskiem przy wyświetlaczu. Czego brakuje? Mocniejszych hamulców. Elektryki więcej ważą. Po raz pierwszy dostajemy więc na szosie możliwość montażu rotora o średnicy 180 mm z przodu, zgodnego z mocowaniem Flat Mount. Dla fanów prędkości przewidziano jeszcze większą zębatkę z przodu, zamiast seryjnej 34 może mieć 47 zębów. Wszystkie pozostałe komponenty są standardowe, ale jako przerzutek, oprócz Ultegry i Ultegry RX (wzmocniona sprężyna), można też użyć tych z MTB, z grup XT i XTR, jeśli ktoś chciałby użyć większych, górskich zębatek.

 

 

elektryczny gravel

 

BMC Alpenchallenge AMP

BMC jako pierwsze zaprezentowało rower z silnikiem Shimano, choć trudno go nazwać typowym rowerem szosowym. Nie dość, że ma grube opony (40 mm), więc łatwiej przypisać go do kategorii graveli, to jeszcze oferuje z tyłu minimalistyczną amortyzację. W przeciwieństwie do testowanej przez nas wersji seryjny model ma prostą kierownicę, a producent przypisuje go do kategorii rowerów miejskich.

 

 

elektryczny gravel

 

Jazda z prądem i pod prąd

Naszą trasę testową specjalnie dobrano pod kątem sprawdzenia możliwości sprzętu. Poprowadzono ją więc znad samego brzegu Jeziora Garda w kierunku Lago di Tenno, czyli… bardzo stromo w górę. Jak zresztą niemal wszędzie w okolicy. Mając doświadczenie zarówno z napędami Di2 Shimano, a więc i z manetkami szosowymi, oraz wspomaganiem i silnikami STEPS, nie doświadczyłem problemów z opanowaniem obsługi. Rodzaj terenu, na przemian asfalty i szutry, ale też kąt nachylenia sprawiły, że błyskawicznie zrezygnowałem z trybów oszczędnych, korzystając na przemian z Trail i Boost (dwa najmocniejsze). Tradycyjnie i zgodnie z prawem odcięcie wspomagania następuje po przekroczeniu 25 km/h, ale pod górę trudno jest osiągnąć taką prędkość, szczególnie na trudniejszym podłożu, a nasz szlak prowadził też ścieżkami MTB. Dość nieoczekiwanie okazało się, że rower, mimo wagi przekraczającej 15 kg, prowadzi się podobnie jak wiele graveli. Szerokie opony i długi tył sprawiają, że jest stabilny. Dodatkowa moc pozwala zapomnieć o podniesionej masie, także dlatego, że silnik i akumulator umieszczono nisko, co jeszcze podkreśla stabilność. Zmiana przełożeń jest łatwa, to w końcu Di2, także zmiana trybów manetką z lewej strony odbywa się łatwo i płynnie. Tradycyjnie dla elektryków nastąpił również moment euforii… Pionowe podjazdy z włączonym silnikiem pokonuje się z nadludzką szybkością, trudno tego nie lubić. Co nie znaczy, że nie da się jechać dynamicznie i nie zmęczyć. Jazda w sportowym stylu nadal jest możliwa i przyjemna. Co więcej, niektóre ściany, na które raczej nie zdecydowałbym się na rowerze szosowym, tu nadal były do pokonania. Na szosie trzeba by było mocno stanąć w pedałach i rozpędzić się, ryzykując ślizganie na mokrych kamieniach. Z silnikiem wystarczy siedzieć i mocno dociskać przednie koło do podłoża. Ciężar ciała zapewnia przyczepność grubych opon! Po okrążeniu jeziora zaczęliśmy zjeżdżać i tu ujawniła się druga strona medalu. Po przekroczeniu 25 km/h silnik stawia widoczny opór. Najłatwiej wówczas po prostu zwolnić poniżej magicznej granicy. Po przejechaniu ponad 800 metrów w pionie i około 30 km pierwszemu z kolegów skończył się prąd w akumulatorze. Przyznał, że od początku używał wyłącznie trybu Boost, czyli maksymalnego wspomagania. Efekt? Bardzo ciężki rower i mozolna jazda do bazy. Elektryki nadal idealne nie są! Czy 100 km, obiecanych w materiałach reklamowych, jest możliwe do pokonania w realu? Tak, ale wiele zależy od ukształtowania terenu i zastosowanego trybu wspomagania. Ciąg dalszy naszych eksperymentów nastąpi!

 

PS Shimano przygotowało też nową, szybszą ładowarkę EC-8004, która ma ładować akumulatory dwa razy szybciej. Obiecuje 80% pojemności w ciągu 2,5 godziny. Akurat na obiad we włoskich Alpach!   

 

elektryczny gravel

 

 

Jedna z możliwych opcji przerzutek Di2, tu Ultegra RX.

 

elektryczny gravel

 

Silnik również występuje w kilku opcjach, tu E8000, czyli najmocniejsza wersja.

 

elektryczny gravel

 

 

Typowy, zewnętrzny akumulator Shimano. Łatwy do zdemontowania.

 

elektryczny gravel

 

Wyświetlacz jest bardzo przydatny. Oprócz trybu wspomagania widoczny jest też stan akumulatora!

 

elektryczny gravel 

 

Mocowanie Flat Mount, z tyłu (na zdjęciu) 160 mm. W testowanym rowerze z przodu było 180 mm. Super!

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Irmo Keizer
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x