Test Canyon Grizl choćby na koniec świata

Kategorie:

Tydzień to zdecydowanie za mało, by podsumować wrażenia z jazdy na rowerze, który stworzono po to, by jechać na koniec świata. Można jednak próbować i przy okazji planować podobną wyprawę. Potraktujcie więc ten wpis jako pierwsze wrażenia z jazdy. Ciąg dalsze nastąpi, gdy z tej podróży wrócimy.

Środa Śląska, w końcu ciepłe, majowe popołudnie

Trasę do przetestowania Grizla stworzyliśmy spontanicznie z użyciem Komoota, zadając mu jako cel Lubiąż i wpisując „gravel” jako typ roweru
Metoda okazało się nadzwyczaj skuteczna – było wszystko, od szutrów, przez asfalty, po bruki!
Testówka w rozmiarze S okazała się być idealnie dobrana do wzrostu 169 cm. Dla ciekawych – siodło jest na wysokości 72 cm
Trasa do Lubiąża prowadziła m.in. przez Malczyce, gdzie znajdują się ruiny celulozowni, która produkowała papier ze słomy
Zakola Odry w okolicy nadają się idealnie do produkcji podobnych pocztówek
Zaś bruki między Malczycami a Lubiążem do testowania własności tłumiących roweru

Końcówka to jeszcze tylko kawałek asfaltu – już widać kompleks klasztorny
Podjazd, żeby wjechać na dziedziniec, prowadzi także po starym bruku

Zabudowania klasztoru niezmiennie imponują
Drobne ściganie po szosie z innymi? Czemu nie, duże koła rozkręcone toczą się aż miło!

I jeszcze tylko drobna przeprawa przez rzepak. Co to za maj bez zdjęcia z żółtymi kwiatkami!

Testówka Grizl CF SL 8

Prezentację nowego modelu znajdziecie, podobnie jak więcej zdjęć nowego roweru, na naszej stronie – Nowy wyprawowy gravel Canyon Grizl. Do testu dostaliśmy wersję CF SL 8, czyli najwyższą na podstawowej wersji ramy, bo jest jeszcze wariant oznaczony SLX, czyli ze lżejszym szkieletem. Testówka została wyposażona w napęd 2×11 Shimano GRX na poziomie 800 i kosztuje 13299 złotych – pełną specyfikację znajdziecie na canyon.com. Ciekawostka – w momencie, gdy publikowaliśmy ten test, wszystkie rozmiar roweru były dostępne do kupienia! A że jest ich dostępnych aż siedem, imponuje to tym bardziej. Oprócz popularnego GRXa w zestawie dostajemy też koła DT Swiss z serii gravelowej, tym razem G1800 Spline – to solidny, choć ciężki model, opony Schwalbe G-One Bite o szerokości aż 45 mm oraz głównie komponenty Canyona. Wśród nich warto zwrócić szczególną uwagę na sztycę amortyzującą VCLS, która działa jak pióra resorów, oraz wygodną kierownicę owiniętą grubą owijką. Siodło to Fizik Argo Terra X5, także z nowej, szerokiej serii siodeł.

Wrażenia z jazdy

Na rowerze nie zdążyliśmy jeszcze zrobić dużych dystansów, ale dwoje użytkowników pozwoliło uzyskać pogląd na to, jak jeździ i do czego jest przeznaczony. Po pierwszych kilometrach i wymianie doświadczeń nazwaliśmy go „Krówką Miętówką”, ze względu na dominujące wrażenia. Po Grailu ale też wielu modelach sportowych innych marek dominujące pierwsze, co się nasuwa po jeździe na Grizlu to jego stabilny, przyjazny charakter. Przyzwyczajeni do węższych i szybszych opon, początkowo dość sceptycznie potraktowaliśmy charakter „czterdziestek piątek” w Canyonie. To samo dotyczy zresztą jak do tej pory wszystkich opon o tej szerokości jakie testowaliśmy, np. Pirelli – są w stanie zmienić charakter każdego roweru. Nic dziwnego, że także tu wysuwają się na pierwszy plan. Koła w nie obute wymagają rozkręcenia, pierwszy kilometry to zastanawianie się czy na pewno jest to coś, co się lubi. Potem jednak, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, człowiek nagle przestaje o tym myśleć, a zaczyna szerokość doceniać. Nagle okazuje się, że piasty DT Swiss toczą się upojnie lekko, a opona Schwalbe może i gruba, to jednak wypłaszcza większe i mniejsze nierówności. Wjechanie na bruk – a taki też mieliśmy na trasie – nie zmusza do zwolnienia tempa, łachy piachu pokonuje się wierzchem, bez zwalniania. Równe pedałowanie powoduje, że płynie się górą po wszystkim, niespecjalnie przejmując się jakością powierzchni. Wrażenie tylko potęguje działanie sztycy z dobrze dobranym siodłem i grubo owiniętej kierownicy. Uwaga – co do sztycy istotne jest wystarczające jej wyciągnięcie z ramy, tylko wówczas może pokazać pełnię swoich możliwości.

A potem przychodzi refleksja. Czy na pewno ten mało sportowy charakter roweru, przynajmniej teoretycznie, przeszkadza? Komfort jazdy jest ujmujący, gdy liczba kilometrów do przejechania rośnie, nagle lekkość sprzętu zaczyna schodzić na drugi plan, zaczyna się myśleć o tym, by było wygodnie. Tak naprawdę też Grizl ma tę samą geometrię co Grail, więc trudno mu w samej istocie odmówić sportowych możliwości. Plan jest więc prosty – założenie szybszych, węższych gum! Zdamy odpowiedni raport. I wystartowanie w jednym z długodystansowych wyścigów, gdzie komfort zaczyna mieć większe znaczenie. Kolejny zamiar to wyprawa z bagażem, by oczywiście sprawdzić także możliwości podróżnicze sprzętu, do tego w końcu jest przeznaczony!

Zobaczcie naszą prezentację nowego modelu

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu:
Zdjęcia:
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x