SYRENKA CX PO WARSZAWSKU. CX AMATORÓW.

Kategorie:

 

PAWEŁ KUFLIKOWSKI, organizator Syrenki CX, założyciel i redaktor mtb‑xc.pl

 

Jak to się zaczęło?

Przypadkiem, jak większość tego rodzaju inicjatyw. Jesienią 2015 trafił do mnie testowy rower przełajowy, a kilka dni później Piotr „Scolvus” Próchnicki z drużyny Ramę na Ramię organizował w Warszawie przełajową ustawkę. No i zaiskrzyło. Rower, który miał być testowy i wkrótce zwrócony do producenta, od kupiłem, i tak zaczęła się przygoda. Kilka tygodni później wziąłem udział w kolejnej przełajowej ustawce organizowanej przez Scolvusa, po której sam zacząłem się rozglądać w swojej okolicy w poszukiwaniu terenu pod rundę przełajową.

 

Jak się ma Ustawka o Beczkę Piwa do Syrenki CX? Co je łączy, co różni?

Ustawka o beczkę piwa to integralna część projektu, jakim jest Syrenka CX. Pomysł zrodził się latem, kiedy na jednej z rund chciałem sprawdzić, czy ktoś jest w stanie przebić ustawiony przeze mnie limit czasowy. Dla lepszej motywacji obiecałem beczkę piwa, ale to nie podziałało. W końcu w środku lata zarządziłem przełajową ustawkę, właśnie o beczkę piwa. No i nagle okazało się, że jakieś 30 osób latem wyciągnęło swoje przełajówki, żeby podjąć wyzwanie. Potem była druga, trzecia, czwarta, piąta…

 

Ile osób bierze udział w organizacji ustawek i wyścigów?

Zasadniczo jestem spiritus movens projektu, ale żadna ustawka ani zawody nie odbyłyby się bez moich znajomych, z którymi od wielu lat jeździmy razem, a od 5 lat formalnie tworzymy Stowarzyszenie Crazy Racing Team. Do organizacji pojedynczego wydarzenia potrzeba 4–5 osób, chociaż te najbardziej kameralne robiliśmy w 2–3.

 

Jak wygląda Syrenka CX? Jest podział na kategorie? Są nagrody?

Ustawki czy Zawody Syrenka CX są skierowane przede wszystkim do amatorów kolarstwa przełajowego, wyróżniają się świetną atmosferą, dlatego też stronimy od nagród czy mnożenia rywalizacji. Liczy się tylko to, kto jest najszybszy na mecie, oczywiście z podziałem na płeć.

 

 

 

syrenka cx

 

 

 

Syrenka to tylko warszawskie środowisko, czy są też goście z innych regionów?

Syrenka CX przede wszystkim kojarzy się z ustawkami, ale to, co było pierwsze, to tzw. otwarte treningi przełajowe, które odbywają się (o czym wie każdy bywalec) w każdą jesienną i zimową sobotę o 9 rano. To powoduje ograniczenie wobec uczestników w zasadzie do mieszkańców Warszawy oraz okolicy. Kiedy jednak dochodzimy do tematu ustawek, dobra opinia o tym, co organizujemy, poszła w Polskę i na starcie pojawiają się zawodnicy z całego kraju – Opola, Częstochowy, Białegostoku, Puław, Rzeszowa. Odnośnie pory… soboty o 9.00. Wybierając ten, a nie inny termin na jeden z pierwszych treningów działałem bardzo egoistycznie. Chciałem mieć czas na rower, ale też nie chciałem swoim hobby rozbijać w domu całego weekendu. Szybko okazało się, że takich osób jak ja, które mają sporo różnego rodzaju zobowiązań, jest znacznie więcej. I tak sobotni poranek stał się tradycją, integralną częścią Syrenki. W zeszłym roku, pracując na pełen etat, ale jednocześnie szukając okazji wyjścia na rower, wyszedłem z inicjatywą wieczornych treningów w środku tygodnia. Znowu okazało się, że takich jak ja nie brakuje. Nie co tydzień, ale regularnie spotykamy się jesienią i zimą, by spędzić godzinę w piekle, mierząc się z samymi sobą w świetle reflektorów.

 

Macie jakieś koszty? A jeśli tak, skąd bierzecie pieniądze na ich pokrycie?

Koszty są i to niemałe. Dopóki organizowaliśmy tylko ustawki, były to w zasadzie tylko i wyłącznie koszty związane ze znakowaniem rundy. Jednak im dalej w las, im bardziej profesjonalnie chcieliśmy organizować ustawki, tym więcej było kosztów. Największe schody pojawiły się, kiedy udało nam się zawrzeć porozumienie z operatorem Stadionu PGE Narodowego i do realizacji treningów na błoniach stadionu musieliśmy wykupić za blisko tysiąc złotych ubezpieczenie OC, jednocześnie nie mogąc pobierać opłat za wydarzenia organizowane w ramach tej współpracy. Na pomoc przyszła społeczność zbudowana wokół Syrenki, która za pośrednictwem Patronite zrzuciła się i do dziś zrzuca się na utrzymanie oraz rozwój projektu.

 

Co jest waszą największą bolączką jako organizatorów?

Największym problemem jest niestety kwestia znalezienia ciekawej rundy, a potem otrzymanie od właściciela gruntu czy obiektu zgody na organizację czy to treningów, czy zawodów. Na początku, w 2016 roku, mieliśmy dużo szczęścia, zawierając jako Stowarzyszenie CRT umowę z Politechniką Warszawską, która w swoich zasobach ma Stadion Syrenka (stąd nazwa). Na stadionie, starej bieżni, okolicznych wałach i terenie udało się wyznaczyć bardzo ciekawą rundę przełajową liczącą 3 km. Niestety rok później PW zdecydowało o wydzierżawieniu obiektu pod pole golfowe… W efekcie pozostaliśmy bez „swojego miejsca”, ale nazwa została. Trenujemy w całej Warszawie, trochę jakby w podziemiu.

 

Czy plany na ten sezon są już znane? Ile będzie Syrenek?

Plan na każdy sezon jest taki sam od początku. Jeden wyścig/ustawka w miesiącu, licząc od października do marca. Najlepiej w ostatnią sobotę miesiąca, o 9:30. Pół godziny później niż treningi, bo chcemy mieć odrobinę więcej czasu na przygotowanie i oznaczenie rundy. Na chwilą obecną, zimę 2019, znamy daty, ale nie znamy jeszcze miejsc, bo cały czas rozmowy trwają. W tej chwili w grę wchodzi kilka lokalizacji.

 

Gdybyś miał podsumować, co cię najbardziej cieszy w tej inicjatywie?

Syrenka CX to przede wszystkim siła społeczności, ludzi zaangażowanych w jej tworzenie, zarówno tych, którzy są „zapleczem”, jak i tych, którzy startują. To, gdzie dziś jesteśmy, jest efektem pracy i zaangażowania wielu osób, dzięki którym nasza inicjatywa stała się tak bardzo rozpoznawalna, m.in. dzięki wyjątkowej koleżeńskiej atmosferze. Nie będę nikogo wymieniać z nazwiska, bo mógłbym kogoś pominąć. Ale takie rzeczy, jak projekt logo, projekt i druk numerów startowych, statuetki na podium, fizyczna praca przy sprzątaniu czy przygotowaniu różnych rund, w końcu finanse, kilkadziesiąt osób dorzuca co miesiąc do skarbonki po kilka, kilkadziesiąt złotych. Jednym słowem, ludzie czynią Syrenkę czymś naprawdę wyjątkowym i to jest to, co mnie nakręca do rozwijania tego z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc.

 

 

 

„Klimat jest super. Tam może przyjechać każdy na przełaju, i początkujący, i wytrawny ścigant. Pierwsza Syrenka CX w tym roku zgromadziła ponad sześćdziesiąt osób! To robi wrażenie. Teraz (1 grudnia) jest zapisanych jeszcze więcej zawodników. Kibiców nie ma zbyt wielu, zwykle są to osoby towarzyszące uczestnikom. To jeszcze nie ten poziom, by gromadzić tłumy przy taśmach, nadal bardziej koleżeńska ustawka (o coraz większym zasięgu) niż regularny wyścig. Wydaje się, że w Polsce wciąż wyścigi są atrakcją dla startujących, nie dla kibiców”.

NORBERT SŁUPSKI, warszawiak, kolarz, fotograf, współwłaściciel crazybiker. pl, uczestnik Syrenki CX

 

 

Przeczytaj też:

CX inaczej

Gravelondo

WroCX

 

 

Artykuł ukazała się w TOUR 4/2018

Papierowe wydanie wciąż do nabycia w naszym SKLEPIE

Elektroniczną wersję możecie nabyć w eKiosku

 

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Anna Tkocz
Zdjęcia: Mariusz Koliński

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x