Sram Rival 22

Kategorie:

Oczywiście, zmiany są o wiele głębsze, a najważniejsza to dodanie wariantu z hamulcami hydraulicznymi HydroR. Dokładnie taką grupę testowaliśmy, sam test hamulców możecie znaleźć tutaj, tym razem nadeszła pora na resztę zestawu. Sam napęd w obu wypadkach jest identyczny. 

 

Nie da się ukryć, że Rival 22 robi bardzo dobre wrażenie, bo przypomina młodszego brata grup Red i Force 22, włącznie z wyposażeniem w geny tych samych rodziców. Podobieństwo od razu rzuca się w oczy, zarówno pod względem technicznym, jak i wizualnym. Te same kształty dźwigni hamulcowych, przerzutek czy bardzo podobne korby nie pozostawiają złudzeń, kto je wyprodukował. Tyle, tylko, że tym razem starci bracia niekoniecznie mogą czuć się faworyzowani, najwyżej… lżejsi. Za to Rival 22 ma inną zdecydowaną przewagę, jest zdecydowanie tańszy. Jeśli weźmiemy zaś pod uwagę fakt, że Rival kosztuje nawet nie połowę ceny Reda to dla wielu osób wybór będzie jasny. W wariancie standardowym zaś, z tradycyjnymi hamulcami, przewaga wagowa Reda wynosi 582 gramy (2323 kontra 1741g), tu trzeba zdecydować czy te niewiele więcej niż pół kilograma jest warte kilku tysięcy złotych.
 

Najważniejszy jest jednak „look & feel” a tu wrażenia z obsługi są bardzo dobre. Zmiana biegów jest precyzyjna, a łapy komfortowe, szczególnie w wariancie z hamulcami hydraulicznymi, które sprawiają, że manetki w części górnej są jeszcze bardziej rozbudowane. Tu jest za co chwycić, a porównując do poprzedniej, felernej serii, można tylko powiedzieć, że jest lepiej, nawet jeśli zmiany na pierwszy rzut oka są mało widoczne. Dźwignie manetek są duże i łatwo wyczuwalne, także w grubszych rękawiczkach, trudno mieć jakiekolwiek uwagi do ich działania.

Sama precyzja zmiany zależy w największym zaś stopniu od dokładności ustawienia naciągu linek. To fakt, napędy z 11 z tyłu są tu bardziej wrażliwe na zmiany naciągu linki. Faktem jest, że musiałem poprawiać ten naciąg kilkakrotnie, w miarę układania się pancerzy, zanim uzyskałem efekt zmiany idealnej w obydwu kierunkach. Bez tego sama zmiana była dobra, ale występował oryginalny efekt wskakiwania sąsiedniego przełożenia przy jeździ na dużych skosach łańcucha, zarówno na małej, jak i dużej zębatce z przodu. Nic się nie zmieniło także wtedy, gdy korba 52/36 ustąpiła przełajowej 46/36 z. Wystarczyło jednak znaleźć wspomnianą przyczynę by się uporać ze wspomnianym fenomenem.
 

Oddzielna historia to przerzutka przednia typu Yaw, ustawiająca się wzdłuż łańcucha. Jest zwyczajnie upierdliwa w ustawianiu i to pomimo dobrej instrukcji obsługi (to jeden z tych przypadków gdy naprawdę warto ją przeczytać). W ustawieniu właściwego naciągu przeszkadza śruba blokująca linkę, która przy dokręcaniu…. naciąga ją. Pomaga regulator baryłkowy do zamontowania na pancerzu, który dostajemy wraz z grupą. Warto go użyć. Tu ponownie, jeśli osiągnie się wreszcie właściwe ustawienie, zapada cudowna cisza. Biegi działają precyzyjnie i szybko, nic nie ociera. Zaś dodatkowy ogranicznik, zapobiegający spadaniu łańcucha, to świetna rzecz. Zdecydowanie.

I ostatnia uwaga na marginesie, dotycząca montażu. Jeśli tylko macie wybór wybierzcie wariant korby na środek typu BSA. Wersje BB30 są wprawdzie lżejsze we wszystkich grupach Srama, ale są zdecydowanie trudniejsze do osadzenia w ramie. Ta Rivala w szczególności, z plastikową tuleją dystansową po prawej stronie, podkładkami sprężystymi i jeszcze jednym pierścieniem z tworzywa do regulacji. Dla przeciętnego użytkownika to tylko kłopot.

 

Podsumowanie

Grupa Rival 22 Srama, raz dobrze zamontowana i ustawiona, potrafi zachwycić. Biegi zmienia się precyzyjnie i szybko, manetki są łatwe do wyczucia i wygodne. Przejęcie technologii z grup wyższych sprawia, że… trudno zauważyć, w czym właściwie grupa miałaby być, poza masą, gorsza od Reda, a w szczególności Force. Zaś od poprzedniego Rivala dzielą ją lata świetlne. 

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x