Recenzja kasku aero Lazer Vento KinetiCore

Kategorie:

Lazer wbudowuje ochronę przed uderzeniami rotacyjnymi, opartą na bloczkach EPS, w wyczynowy kask aero, który ma być szybszy, lżejszy i lepiej wentylowany niż konkurencja. Sprawdziliśmy, co kryje się za tą obietnicą.

Lazer Vento KinetiCore to kask aerodynamiczny, zaprojektowany we współpracy z firmą Jumbo-Visma. Jako jeden z pierwszych modeli otrzymał nową technologię KinetiCore, która wykorzystuje strategicznie rozmieszczone bloki pianki EPS po wewnętrznej stronie skorupy kasku, zamiast wyściółki MIPS, by osiągnąć pochłanianie uderzeń rotacyjnych.

Kask zastępuje model Lazer Bullet 2.0, jako najlepszy kask aero w ofercie Lazera. Według Lazera, zastosowanie KinetiCore pozwoliło stworzyć kask, który jest o 2,3% szybszy, 90 g lżejszy i lepiej wentylowany niż jego poprzednik, a wszystko to bez uszczerbku dla bezpieczeństwa. W rzeczywistości otrzymał już pięć gwiazdek w niezależnych testach bezpieczeństwa przeprowadzonych przez laboratorium Virginia Tech.

Lazer twierdzi również, że ze względu na wykluczenie wyściółki MIPS, KinetiCore jest tańszy w produkcji i bardziej przyjazny dla środowiska. Nie zmienia to faktu, że w cenie 1299 zł jest to najdroższy kask w ofercie Lazera. To, jak wypada na tle konkurencji pod tym względem, zależy od tego, gdzie dokonuje się zakupów. W Europie topowe modele konkurencji takie jak Met Trenta 3K MIPS S-Works Evade II mają zbliżoną cenę.

Ze względu na swoją konstrukcję i cenę jest on wyraźnie skierowany do kolarzy szosowych i zawodników, dla których aerodynamika ma priorytetowe znaczenie. Jednak jak wynika z naszych testów w przeciwieństwie do innych kasków aero, takich jak Abus Gamechanger, Vento spodoba się także tym, którym myślą po prostu o używaniu go na codzień.

Konstrukcja i specyfikacje

Vento ma typowo aerodynamiczny kształt. Z przodu dwa duże centralne otwory wentylacyjne odpowiadają za większość wlotu powietrza. Są one połączone z dwoma mniejszymi otworami zewnętrznymi, które służą również jako miejsce na okulary przeciwsłoneczne, a sześć małych wcięć znajduje się między czołem a pianką EPS, aby zassać nieco więcej powietrza. Centralny otwór wentylacyjny na górze kasku został umieszczony w taki sposób, aby wykorzystać efekt Venturiego, który zmniejsza ciśnienie powietrza wewnątrz kasku, aby przyspieszyć przepływ powietrza i skuteczniej wypychać ciepłe powietrze na zewnątrz. Osiem otworów wentylacyjnych z tyłu kasku odpowiada za odprowadzanie ciepłego powietrza.

Na środku tylnej części kasku znajduje się mały prostokątny otwór, w którym można zamontować opatentowaną tylną lampkę Lazer. Powyżej znajduje się nowy rodzaj systemu mocowania, zwany Scrollsys. Jest to nowość firmy Lazer w stosunku do systemu Rollsys, który znajduje się m.in. w kaskach Bullet 2.0 i G1. Zamiast małej rolki stosowanej w Rollsys, Scrollsys wykorzystuje dużą gumowaną „gąsienicę”, która toczy się pomiędzy dwoma rolkami, podobnie jak gąsienice w czołgu. Gąsienica ma wymiary 15 mm x 50 mm i jest karbowana dla lepszej przyczepności, co ułatwia jej obsługę nawet w rękawiczkach. Obsługuje on uprząż, która owija się wokół całej głowicy, równomiernie rozkładając naprężenia. Według firmy Lazer umiejscowienie systemu za kaskiem poprawiło również aerodynamikę.

Szczególnie interesująca jest wewnętrzna strona kasku. Lazer odniósł wiele sukcesów z wyściółkami MIPS w swoich kaskach, ale zdecydował się odejść od MIPS na rzecz stworzenia własnego rozwiązania problemu uderzeń rotacyjnych.

Rozwiązanie to nosi nazwę KinetiCore i zamiast dodawać osobną wyściółkę, kształtuje konstrukcję EPS kasku w strategicznie rozmieszczone bloki po jego wewnętrznej stronie. Bloki te mają za zadanie odkształcać się i pękać w razie zderzenia, redukując siły działające na głowę i mózg. Rozwiązanie to czerpie inspirację ze stref zgniotu, w jakie wyposażone są samochody.

Nie testowałem ich działania poprzez celowy upadek. Trudno o powtarzalność podobnych eksperymentów, szkoda też głowy. Lepszym wskaźnikiem porównawczym są kontrolowane testy przeprowadzone przez Virginia Tech. W ich testach Vento uzyskał ocenę pięciogwiazdkową, najwyższą z dostępnych.

Aby dać wyobrażenie o tym, jak wytrzymałe są klocki, można je lekko nacisnąć kciukiem – da się zauważyć, że łatwo jest je odłamać. Nic dziwnego, że wewnętrzna naklejka ostrzega przed robieniem tego z własnym kaskiem, ponieważ jest to bez wątpienia szkodliwe dla działania kasku w czasie kolejnej kolizji.

Na środku wewnętrznej strony kasku jest zamocowana mała pętla z materiału, przez którą przeprowadza się tylny pasek, umożliwiając jego swobodne ruchy w lewo i w prawo. Pasek ten opada płasko na głowę za uszami. Przednie paski łączą się ze spodnią częścią kasku (a nie z wewnętrzną) przy skroniach, co oznacza, że odchodzą nieco od twarzy i wygodniej jest je umieścić nad zausznikami okularów przeciwsłonecznych. Klamerki pod uszami są regulowane i przylegają płasko i wygodnie do twarzy.

Użytkowanie

Do momentu napisania tego tekstu używaliśmy kasku Vento przez miesiąc, a konkretnie jego dwóch ezgemplarzy w rozmiarach S i M, w pochmurnych Włoszech i w niekoniecznie upalnej Polsce. Nasze najdłuższe jazdy trwały po trzy godziny jazdy i wiele postojów (np. podczas sesji zdjęciowych), więc mamy całkiem dobre rozeznanie w temacie wentylacji, komfortu i ogólnej wydajności kasku.

Podczas wszystkich jazd zauważyliśmy, że Vento jest bardzo wygodny i dobrze dopasowany, bez efektu „grzybka”, który często pojawia się w kaskach aero. Przy wadze 286 g dla rozmiaru M jest lżejszy od swojego poprzednika i mieści się w tym samym przedziale wagowym, co konkurencja.

Nie jest zaskoczeniem, że wentylacja nie dorównuje bardziej przewiewnym kaskom, składającym się z samych dziur, ale jest przynajmniej na równi z innymi testowanymi przez nas kaskami aerodynamicznymi.

Naszym zdaniem nowy system retencyjny „Scrollsys” jest lepszy niż system Rollsys, który zastępuje. Rollsys ma tę wadę, że ostatnie kilka kliknięć napotyka na duży opór i trudniej jest uzyskać właściwe dopasowanie. Na szczęście większa powierzchnia Scrollsys pozwala przezwyciężyć ten problem.

Uprząż, którą obsługuje Scrollsys, otacza całą głowę, co oznacza, że nacisk rozkłada się równomiernie i kask siedzi pewnie. Ponadto z tyłu jest dostępna jej regulacja w 10 różnych pozycjach w pionie, dzięki którym można ją wygodnie ułożyć.

W przypadku kasku wyczynowego stacja dokująca do okularów jest bardzo pożądana. Dobrą wiadomością jest to, że Lazer Vento ma taką stację, wraz z gumowanymi wstawkami ułatwiającymi trzymanie, ale warto zauważyć, że dwa otwory są dość szeroko rozstawione. Nie stanowi to większego problemu i okulary przeciwsłoneczne mieszczą się w nich wygodnie – trzeba jednak sprawdzić czy używany model będzie kompatybilny z kaskiem!

Na koniec warto wspomnieć o tylnej lampce, która jest dodatkowym elementem wyposażenia, o jasności 40 lumenów. Podoba nam się przemyślane rozwiązanie Lazera, a puste mocowanie nie rzuca się w oczy, gdy lampka jest zdjęta. Jest jednak kilka drobnych niuansów, na które warto zwrócić uwagę. Pierwszy z nich to zastosowanie nowego magnetycznego kabla do ładowania, który jest wodoodporny, ale nie tak wygodny jak Micro USB (i trudniej dostępny w razie zgubienia). Po drugie, przy poziomym ustawieniu kasku lampka jest skierowana do góry pod kątem 20 stopni, co oznacza, że agresywna jazda powoduje jej przesunięcie jeszcze bardziej do góry. Lampka jest nadal widoczna, ale nieco mniej jasna niż gdyby była umieszczona bezpośrednio z tyłu.

Podsumowanie

Lazer Vento KinetiCore jest wygodny, ma szerokie możliwości regulacji, dobrze wygląda i – jeśli wierzyć zapewnieniom Lazera – jest bardziej przyjazny dla środowiska niż jego poprzednik dzięki usunięciu wyściółki MIPS, mniejszej ilości pianki EPS i lepszemu opakowaniu. Co najważniejsze, wszystko to dzieje się przy jednoczesnym zapewnieniu użytkownikowi bezpieczeństwa w razie wypadku.

Oczywiście żaden kask nie gwarantuje, że nie dojdzie do wstrząsu mózgu, ale oceny uzyskane w niezależnych testach są solidną podstawą do porównań. Mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia wstrząśnienia mózgu – nawet o ułamek procenta – jest warte rozważenia.

Nie da się ukryć, że Lazer Vento kosztuje 1299 zł, ale w porównaniu z konkurencją biorąc pod uwagę wszystkie jego zalety z przyjemnością polecamy Vento.

Info: lazersport.com

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Mirror Media X Road Bike Connection Spring 2022 / Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x