MIKROPRZYGODA: BRNĚNSKÁ PŘEHRADA

Kategorie:

CZESKIE PRAWIE WAKACJE

 

Jeszcze z knedlami i zaręczynami. Trudno o mniej romantyczną kombinację, ale z jakiegoś względu kiedyś uznałem, że podobne połączenie będzie stanowić fantastyczną niespodziankę i w pewnej czeskiej gospodzie, w towarzystwie gulaszu i piwa, oświadczyłem się mojej wybrance. Najwyraźniej wyczułem, że mimo zaskoczenia nie będzie miała nic przeciwko i historia zakończyła się happy endem. Pamiętam zdziwione miny znajomych za każdym razem, gdy ją opowiadałem. W sumie więc nic dziwnego, że do Brna mam sentyment. Potrzebowałem jednak sporo czasu, by je poznać odrobinę lepiej.

 

Mikroprzygoda - Brno

 

CZECHY TO NIE ZAGRANICA

 

Za każdym razem, gdy po naszej stronie Karkonoszy robi się chłodniej, tęsknie patrzę na południe i myślę o włoskim czy hiszpańskim niebie. Nie wiem dlaczego, ale wrażenie większej ilości dostępnego światła mam też, gdy jadę do Czech, a umowna linia demarkacyjna między Północą i Południem rozciąga się właśnie w okolicach Brna. Odrobinę inny kąt padania promieni słonecznych? Szczęście do pogody? Nie wiedzieć czemu, zwykle gdy jestem TAM, wydaje mi się trochę cieplej i słoneczniej niż TU. Fakt faktem, że tak jesienią, jak i zimą, w Brnie nie ma problemu z jazdą na rowerze. I może trudno szosowanie w lutym nazwać upalnym (a próbowałem go rok temu), ale było bezproblemowe. Ze względu na ukształtowanie terenu może się jednak okazać, że ciekawsze będzie wykorzystanie graveli. Tym bardziej, że pojawiły się nowe możliwości (o których dalej).

 

Mikroprzygoda - Brno

 

Plan trasy był jak zwykle doskonały – to znaczy trasę znaliśmy mniej więcej

 

 

Skończyło się pionem nie do podjechania i… odwrotem!

 

Brno ma jedną niezaprzeczalną zaletę – jest blisko! Z południa Polski wygodnie można się tam dostać autostradą jedynką (dalej do Pragi), która wielu kojarzy się z wakacjami (zmierza ku Austrii i dalej). Z Dolnego Śląska to ledwie 250 kilometrów, tyle że drogami, które nawet stabilnych żołądkowo są w stanie wyprowadzić z równowagi. Ta niewielka odległość pozwala zaplanować wypad w ostatniej chwili, choćby jako oderwanie od codzienności. Na weekend, a dla bardzo upartych nawet na tylko jeden dzień. No i ten język, swojsko znajomy. Tam się oddycha!

 

 

Na szczęście po wyjechaniu z lasu mniej więcej wiedzieliśmy już, gdzie jesteśmy. Brno było widać jak na dłoni

 

Mikroprzygoda - Brno

 

Starczyło zjechać w dół i znaleźliśmy się nad zaporą

 

BRNO TO NIE CZECHY

 

Brno jest stolicą Moraw. Kropka. Znajomy Amerykanin, mieszkający w Pradze od piętnastu lat i mówiący po czesku, twierdzi, że ma problemy ze zrozumieniem mieszkańców Brna, więc być może coś jest na rzeczy. W każdym razie miasto jest mocno rowerowe nie tylko z tego powodu, że przez kilka lat odbywały się tu ważne dla Europy Środkowej targi rowerowe. Okoliczne pagórki umożliwiają wszelkiego typu przemieszczanie się na dwóch kółkach. Turystycznie Brno, jako drugie po Pradze miasto w Republice Czeskiej pod względem wielkości, także ma sporo do zaoferowania. Choćby zamek i twierdzę Špilberk oraz oczywiście Stare Miasto z dwoma rynkami i przebojem – Kaplicą Czaszek w Katakumbach kościoła Św. Jakuba (sprawdźcie koniecznie w sieci przed wizytą z dziećmi, powiedzieć, że czaszek jest dużo, to eufemizm).

Bardziej współczesne skojarzenia z Brnem może budzić Zetor. Ciągniki znane są też w Polsce, a pochodzą właśnie ze stolicy Moraw, ponieważ Brno to przede wszystkim mocny ośrodek przemysłowy. Jak przystało na naszych, jakże pokojowo usposobionych, sąsiadów w przeszłości znane było również z przemysłu zbrojeniowego. „Zbrojowka” po czesku brzmi jak żywcem wyjęta z Wojaka Szwejka. Znając targi (Veletrhy Brno to oczywiście także inne imprezy poza rowerowymi) i pobieżnie miasto, uległem innemu oczarowaniu. Zaskoczyła mnie perła okolicy – Brněnská přehrada, znana także jako Prýgl, zbiornik i zapora tuż obok miasta.

 

Mikroprzygoda - Brno

 

BRNĚNSKÁ PŘEHRADA

 

Zbiornik jest sztuczny, powstał w latach trzydziestych na rzece Svratka, która malowniczo przecina okoliczne wzgórza. Tuż obok zbiornika funkcjonuje miejskie zoo, a niemal cała część od strony miasta i dzielnicy Bystrc wygląda jak jeden wielki ośrodek wypoczynkowy, zwrócony w kierunku wody. Klimatem, momentami, bardzo przypomina nasze lata PRL‑u, co także ma swój urok. Taki jarmark skrzyżowany z wesołym miasteczkiem i trójkątnymi domkami z kawałków czekolady Tablerone. Nawet we wrześniu, gdy byliśmy na miejscu ostatnim razem, wiele osób korzystało jeszcze z możliwości kąpieli oraz innych atrakcji. W strojach niezobowiązujących, z przewagą „niewyjściowej” bielizny. Miejska komunikacja (!) korzysta tam również z tramwajów wodnych. Przystanki są liczne, w sezonie mogą się sprawdzić jako opcja skrócenia wycieczki.

 

Mikroprzygoda - Brno

 

Klimat miejsca dobrze oddaje oficjalna strona brnenskaprehrada.cz, równie „nowoczesna” jak sama okolica. Wolicie dwie naciągane gwiazdki od pięciu? Musicie to zobaczyć. Tym bardziej, że nad zbiornik najbardziej przyciąga przyroda. Niemal cały otoczony jest lasami, do objechania na rowerze. Zbiornik w przeszłości stanowił rezerwuar wody i był wykorzystywany do produkcji energii elektrycznej, obecnie ma przede wszystkim znaczenie turystyczne. We wrześniu zamknięta była nawet droga do Zamku Veveří (ok. 12 km od centrum Brna), którą prowadzą obie nasze trasy. Oznaczało to jeszcze mniejszy niż zazwyczaj ruch, który i tak już wcześniej był niewielki. Do wyboru proponujemy dwie rundy, jedną szosową, drugą gravelową, wybór należy do was. Każda z nich pozwala objechać zbiornik dookoła, choć niekoniecznie wzdłuż linii brzegowej.

 

 

Zaledwie rok wcześniej, za to w lutym – także było fajnie! Pomnik zapałki? Tylko w Czechach!

 

 

Taka niezimowa była ta zima 2019 – Brno nieprzypadkowo kojarzy się z ciepłymi krajami

 

 

Ta sama kładka zimą, ta sama przystań w dole – i oczywiście zamek Veveří  w tle! Romantyczne miejsce, obowiązkowy punkt programu

 

SZOSA CZY GRAVEL?

 

W Brnie jest wiele ścieżek rowerowych, także część zbiornika od strony miasta ma taką prowadzącą wzdłuż brzegu, ale proste objechanie całego „Jeziora Brneńskiego” (nazwa nie do końca oficjalna, aczkolwiek spotykana) nie jest możliwe. W obu wariantach najwygodniej będzie zacząć od przystani Bystryc (přístav Bystrc). Prowadzą do niej obie nasze trasy, szosowa od strony miasta, gravelowa z przedmieść i miejscowości Jinačovice. Do Zamku Veveří prowadzi najpierw ścieżka rowerowa, następnie droga asfaltowa. Decyzja, którą wybrać, musi zapaść jeszcze przed zamkiem.

 

Mikroprzygoda - Brno

 

Na drugą stronę zbiornika, na dole, prowadzi malownicza kładka. Tuż obok kładki jest przystań, czyli opcja przesiadki. Jeszcze w sezonie 2019 po przejechaniu na drugą stronę rowerem szosowym za kładką trzeba było zawrócić, a ciąg dalszy, nawet na gravela, wyglądał mało zachęcająco. Jesienią tego roku sporo się zmieniło. W połowie września trwały ostatnie prace wykończeniowe nowej ścieżki pieszej i rowerowej, zawracającej wzdłuż wody drugą stroną przez Zouvalkę, częściowo po specjalnych kładkach tuż nad wodą! Niestety, ze względu na trwające jeszcze prace nie mogliśmy sprawdzić tej opcji w całości, pokonując tylko część trasy, ale już ostrzymy sobie zęby na kolejną wizytę. Zdjęcia z początku października wyglądają obiecująco, nawet jeśli szczególnie strome fragmenty drewnianego szlaku wyposażone są w schody.

 

Mikroprzygoda - Brno

 

Czesi donoszą, że to rekonstrukcja starej ścieżki, ale, szczerze mówiąc, przy poprzednim pobycie trudno ją było dostrzec, a wówczas byliśmy na rowerach przełajowych, sprzęt nie stanowił więc ograniczenia. Obecnie nadal można wybrać wariant szutrami, okrążający wzgórza, przez rezerwat Brencak, dość wymagający kondycyjnie. Wariant szosowy prowadzi jeszcze bardziej dookoła, tuż obok zamku Veveří (potężny zamek ma fascynującą historię, bywał zamkiem królewskim, patrz: en.wikipedia.org/ wiki/Veveří_Castle) i dalej przez Veverską Bítýšką. Tramwaj rzeczny dopływa aż do tej miejscowości (jakby co)!

 

Nawet jeśli nie kojarzycie okolic Brna z górami, uwaga, trudno tu o zupełnie płaskie drogi! W każdym wariancie trzeba się spodziewać bez przerwy jazdy w górę i w dół! Wariant gravelowy naszej trasy liczył sobie 500 metrów w pionie na zaledwie 26 kilometrach, szosowy 300 metrów, choć był o 10 kilometrów dłuższy.

 

Chcesz przejechać naszym śladem? 

Brno Gravel

Brno Szosa

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Wypad na weekend: Warszawa gravelem

Coffee Ride: Z Bike-RS do La Bicicletta

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x