Miejscówki: „Kolej na rower” nieznany skarb Nowej Soli

Kategorie:

Przypadek

 

Po raz kolejny los chciał, że trafiłem na nowe, fantastyczne miejsce. Mam resztą taki plan, by zrobić eksperyment, powiedzmy społeczny i sprawdzić, czy fajnie da się jeździć w Polsce w losowo wybranym miejscu. Rzutki do darta, duża mapa naszego pięknego kraju i…. co z tego wyniknie? Standardowo jeżdżąc w różne miejsca biorę ze sobą rower, bo lubię sprawdzać miejsca, których nie znam. Tak było tym razem. Powód prozaiczny – regeneracja skrzyni biegów w 15-letnim Suzuki Swift. To auto, które mam od nowego, bardzo lubię i nie chce się psuć. Poza skrzynią. Tuż pod Nową Solą znalazłem warsztat wyspecjalizowany w naprawach – tanio, szybko, z fakturą i gwarancją (Nowe Żabno brzmi hasło!). Rower na bagażnik i jazda.

 

Przed naprawą upewniłem się, ile będzie trwała naprawa – wymiana całej skrzyni ze sprzęgłem. Usłyszałem 2,5 – 3 godziny. Ok, brzmi mało realistycznie, ale na Kommocie (Komoot, podstawy Stravy dla turystów) wypatrzyłem most kolejowy, ze ścieżką rowerową prowadzącą do niego. Wyglądał fantastycznie. Połączyłem więc warsztat z mostem kreską, sugerując Komootowi, że biorę gravela, a następnie dodałem do tego wieżę widokową nad Jeziorem Sławskim. Także widoczną na mapie w Komoocie jako atrakcja. To zresztą jedna z zalet appki – pomaga łączyć podobne punkty godne zobaczenia. Nie lubię jeździć tymi samymi trasami w tę i z powrotem, więc wytyczyłem lasso, ale od razu zakładałem, że mogę pętle na końcu skrócić. Wiadomo – zima, gravel, nie wiadomo jaka średnia… Finalnie rzeczywiście pętlę skróciłem i wróciłem tę samą trasą. 

 

Najważniejsze – większość przebiegała trasa nazwaną Kolej na rower

 

Kolej na rower

 

Na wymienionej stronie znajdziecie mapkę (niezbyt wygodną, ale jest) i zgrubny opis, który brzmi następująco:

 

„Ścieżka rowerowa biegnie na odcinku Stypułów-Sławocin śladem nieczynnej linii kolejowej nr 371 relacji Żagań-Wolsztyn w granicach powiatu nowosolskiego. Na ścieżkę składają się dwa odcinki: pierwszy od d Stypułowa do Nowej Soli, drugi od Nowej Soli do Sławocina (przejazd zabytkowym mostem kolejowym przez Odrę). Pomiędzy odcinkami trasa biegnie przez miasto Nowa Sól.”

 

Przejechałem większą część trasy powyżej Nowej Soli, część dolną zamierzam odwiedzić przy pierwszej okazji!

 

 

Jakość nowej trasy można zgadywać już od razu po jej wjechaniu – asfalt robi wrażenie. Tu pierwsze metry zaraz za Otyniem

 

 

Po kilkuset metrach znikają budynki, robi się coraz bardziej zielono!

 

 

Poza sezonem ścieżka nie jest uczęszczana, spotkałem w sumie chyba 3 osoby w ciągu 2 godzin jazdy po niej

 

 

Nie byłem wcześniej pewien, czy trasa jest długa – widziałem tylko most i fragment na zdjęciu, ale nie całość. Pozycjonowanie w googlu, jak się nie wie czego szuka, na pewno nie działa. Nawet podsłuch na FB też nie, jak się nie mówi 😉 Ale podobne tablice świadczyły o tym, że rozmachu nie brakowało

 

 

Tu już z daleka widziałem znajomy most, a raczej nasyp, który do niego prowadził

 

 

Jest i sam most!

 

 

Oczywiście widać było fragmenty starej, kolejowej konstrukcji

 

 

Ale też i fakt, że wydano bardzo konkretne pieniądze na remont

 

 

Tablice informacyjne na moście potwierdzają – ostatni pociąg przejechał tu w 2005 roku

 

 

Jest i mapka – która jest mało czytelna przy okazji. Nasza trasa to linia przerywana. Most jest w Stanach

 

 

Na środku most widać, że jest bardzo długi

 

 

Tu proszę bardzo – widok w drugą stronę

 

 

A w dole Odra płynie!

 

 

Szczerze mówiąc jadąc akurat tą trasą mógłbym mieć po prostu rower szosowy

 

 

Nawierzchnia nie sprawia żadnego wyzwania – a gęba się cieszy!

 

 

Zaraz za mostem zupełnie zmienia się krajobraz. Wjeżdżamy w lasy w kierunku Sławy 

 

 

Trasa wygląda jak z folderu reklamowego

 

 

Włącznie ze starymi stacjami. Ta w Lipinach Odrzańskich aż się prosi o przerobienia na kawiarnię. Nie dziękujcie za pomoc biznesowy 😉

 

 

Ale w końcu w miejscowości Konotop skręciłem w prawo, by odbić w kierunku wieży – nazywa się Joanna

 

 

Robi wrażenie już z dołu – jest potężna. Ucieszyłem się, że jednak wziąłem gravela!

 

 

A z góry widok na cztery strony świata. Wieża ma aż ok. 40 m wysokości

 

 

To swobodnie wystarcza, by drzewa nie zasłaniały widoku

 

 

To co widać, to Jezioro Sławskie

 

 

Widzieć i nie zobaczyć z bliska? Oczywiście na chwilę podjechałem, by sprawdzić temat. Jezioro jest bardzo czyste. Aż chciało się wykąpać.

 

 

Droga powrotna była mało skomplikowana, w końcu tą samą drogą

 

 

Grudniowe +7 stopni, słońce. Taka polska zima…

 

 

Trasa prosta jak strzała – GPS mało przydatny, zakręty może dwa!

 

 

I znów most – tym razem na pożagnanie!

 

Moją trasę znajdziecie tutaj

 

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x