Made in Poland: C+Ceramic człowieka orkiestry

Kategorie:

Jak powstają nowe marki? Niekoniecznie tylko w głowach marketingowców. Częściej najpierw spotykają się ludzie z pomysłem, którym się po prostu chce. Nie inaczej było i w przypadku C+Ceramic.

Cykl „Made in Poland” ma swoje stałe miejsce od początku istnienia magazynów Bike i Tour w Polsce. Obok dużych firm pojawiają się w nim i mniejsze, garażowe manufaktury bez wielkich hal produkcyjnych i bez milionowych obrotów. Przynajmniej na początku… Nie da się ukryć, że bywały lata, w których trudno było znaleźć firmy do kolejnych wydań, a nie da się promować na siłę każdego rodzimego pomysłu na biznes. Ale oto nastał nam rok 2021, a ja zapisuję w kajeciku kolejne nazwy, które wypadałoby zapamiętać. Lista rośnie.

Rocket Chain

C+Ceramic 

Dwa sezony temu, przy okazji Cyklo Gravel Korokowa, dostałem do przetestowania pierwszy produkt C+Ceramic. Potem przyszła niekończąca się pandemia, ale i kolejne spotkanie. Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze. Tak poznałem osobiście legendarnego El Kapitano. Pod fantazyjnym pseudonimem funkcjonuje Emil Wydarty – oficer okrętowy, bloger, triathlonista, marketingowiec – człowiek orkiestra skupiający w sobie wiele nierozdzielnych funkcji. Tym razem postanowiłem skupić się na ostatniej z pasji i najmłodszym dziecku Emila, czyli C+Ceramic (cplusceramic.com). Pozostałych elementów układanki dostarczył mi drugi z twórców marki – Jakub Brzeziński. W gruncie rzeczy jednak, dopiero spisując rozmowę z Emilem, zorientowałem się, że jeszcze bardziej interesująca niż sam produkt jest historia ludzi i ich spotkania. 

Rocket Cage

Od El Kapitano do Rocket Waxa  

TOUR: Emil, jak zaczęła się twoja przygoda z rowerem?

Emil Wydarty: Mój tato miał Rometa Sporta, którego odkryłem, gdy miałem z 8 lat. Początek lat 90., koledzy po komuniach jeździli na góralach, a ja na szosie. Zawsze miałem techniczną smykałkę, rowery gdzieś mi tam towarzyszyły. Po studiach szybko wkręciłem się w triathlon. Szukałem, ulepszałem rzeczy. Kilkanaście lat temu dostać cokolwiek u nas w kraju było problemem. U mnie zaczęło się od siodełek, przyjeżdżały paczki ze Stanów. Było forum triathlonowe xtri.pl, a potem strona, gdzie dzieliłem się doświadczeniami i pisałem o sprzęcie. Podczas rejsów miałem dużo czasu, więc pisałem. Testując różne rzeczy, często myślałem: „ja bym zrobił to lepiej”. Coraz więcej pisałem i testowałem. Byłem m.in. jednym z pięciu na świecie testerów miernika mocy w blokach Brim Brothers. Pisałem też o sprzęcie do magazynu „Bieganie”, w dziale poświęconym triathlonowi. 

Trafiłem na twoje recenzje w momencie, gdy istniała już twoja strona elkapitano.pl.

Po tym, jak strona xtri.pl przestała działać, a „Bieganie” przestało wychodzić, Maciek Dowbor wymyślił mi ksywę El Kapitano, ponieważ zwracano się do mnie per „kapitan”. Powiedział mi też: „Zacznij robić na swoim”. I tak powstała elkapitano.pl. Potem okazało się, że ktoś to czyta. I dzięki elkapitano.pl poznałem się z moim dzisiejszym wspólnikiem Kubą. Chciałem zrobić artykuł o chłopaku, który w niedużej mieścince robił dysk. Zaczęliśmy gadać i okazało się, że chodziły mi po głowie podobne rzeczy. W pewnym momencie powstał też pomysł na to, co chcemy robić, i na firmę. Ważne jest również, że nie zamierzałem pływać zawodowo przez całe życie. To nie są łatwe pieniądze, wymagają bardzo dużych poświęceń. Życie przecieka przez palce, koszty emocjonalne są bardzo duże. Nie mam też emerytury, muszę sam na nią odłożyć. Firma i rzeczy, którymi się zajmuję, miały być osobistym filarem emerytalnym. Z Kubą zrobiliśmy burzę mózgów i wystartowaliśmy z Ceramikiem. 

Od początku mieliście pomysł na produkty ceramiczne?

Tak, zaczęło się od łożysk. Popatrz na mnie. Mistrzem świata nie będę, olimpijczykiem też, ale lubiąc fajne rowery, szukałem smaczków i myślałem, że mogę to zrobić lepiej. Pierwszym zarzutem wobec naszej nowej firmy było, że kupujemy w Chinach czy na Tajwanie, tymczasem robimy to sami. Zrobiliśmy z Kubą maszynę do badania działania smarów, własną! I testujemy. Sprawdzamy również w terenie. Korzystamy też z pomocy zawodowców, takich jak Michał Bogdziewicz. Efekt końcowy to seria wyspecjalizowanych produktów, od Rocket Waxa, który był pierwszy, przez Rocket Oil itd. 

Co dokładnie obejmuje w tej chwili oferta?

C+Ceramic to chemia plus odpowiednio przygotowany łańcuch Rocket Chain, Rocket Cage (wózki do przerzutek – przyp. red.) w dwóch wersjach, zwykłej i aero, Rocket BB, czyli wkład suportu oraz Rocket Jockey Wheels, wszystko na ceramicznych łożyskach. Za moment pojawią się też kokpity, czyli C+Carbon, wciąż pojawiają się nowe pomysły. 

Są pomysły, są produkty, a gdzie to wszystko jest projektowane i produkowane?

Rodzi się w naszych głowach i jest produkowane w Polsce. Częścią produkcyjną zajmuje się mój wspólnik Kuba w Środzie Wielkopolskiej. Karbonem, łożyskami, chemią. Wszystko robimy u nas, włącznie z kulkami ceramicznymi, za wyjątkiem łańcuchów. Doświadczenie Kuby z Ronem, zaplecze techniczne, piece do kompozytów czy maszyny CNC ułatwiły nam start. I myślę, że dziś nie najgorzej nam to wychodzi.

Rocket BB

Od Rona do C+Ceramic 

TOUR: Skąd u ciebie zainteresowanie produkcją sprzętu? Nie każdy triathlonista od razu chce wytwarzać koła czy smary?

Jakub Brzeziński: Moja historia z triathlonem zaczęła się w 2008 debiutem w Triathlon Malbork. Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Był medal mistrzostw Polski, kadra narodowa. Problemy ze zdrowiem, częste kontuzje sprawiły jednak, że kariera sportowa nie rozwinęła się tak, jak bym chciał i dosyć szybko skończyłem ze sportem na wysokim poziomie. Ale sport i zawody to tylko jedna strona medalu, drugą był sprzęt, który pasjonował mnie od zawsze. Zawsze szukałem innowacyjnych rozwiązań, śledziłem najnowsze trendy i sam wymyślałem swoje małe patenty. Tak właśnie powstało pierwsze koło czasowe. Chciałem zrobić coś dla siebie, bo nie miałem pieniędzy na karbonowy dysk za 8 tysięcy. Trzy lata od powstania pierwszego koła zacząłem na tym zarabiać.  

Pierwsze były koła Ron, doszedł C+ Ceramic. Dlaczego akurat ten kierunek?

Historia ze smarami jest bardzo podobna. Zaczęło się od woskowania łańcucha w garnku, w kuchni moich rodziców. Zacząłem interesować się produkcją smarów, uczyłem się procesów emulgacji i robiłem próby. Minęły 3 lata, zanim powstał pierwszy Rocket Wax, który spełniał wszystkie moje wymagania. Ze wszystkich rzeczy, jakie muszę robić, prowadząc firmę, najbardziej pasjonuje mnie proces tworzenia nowych produktów. I właśnie dlatego powstała nowa firma C+ oraz kilka innych marek.

Produkty C+Ceramic wytwarzane są w kraju, w Środzie Wielkopolskiej? Ile osób zatrudniacie?

Firmę RON oprócz mnie tworzy obecnie 6 osób, C+Ceramic to Emil i ja. Emil zajmuje się zarządzaniem marką, ja ogarniam całą produkcję i logistykę. Niedawno dołączyła do nas dodatkowa osoba, która pomaga mi w produkcji chemii rowerowej. 

Oprócz smarów oferujecie też inne produkty, kółeczka do przerzutek, wózki czy łańcuchy. Czy je także produkujecie w Polsce? Komponenty karbonowe i aluminiowe?

Tak samo jak w przypadku kół RON, C+ bazuje na produkcji w Polsce. Wszystkie karbonowe elementy wózków produkują dla nas pracownicy firmy RON, aluminiowe części również powstają w Środzie. Produkuje je dla nas firma mojego znajomego, która zajmuje się obróbką CNC. Łożyska składane są w Polsce.

Produkty z dodatkami ceramicznymi sprawdzają się na szosie czy w triathlonie, a może także w MTB? Jakie są wasze doświadczenia? 

Specyfika napędów w rowerach górskich nie daje dużych możliwości tuningu. Kolarstwo MTB stawia bardzo duże wymagania łożyskom, szczególnie ceramicznym. Dlatego nasze produkty nadają się głównie na szosę. W chwili obecnej skupiamy się bardziej na rozwoju kosmetyków, smarów, preparatów rowerowych. Wśród nich fani MTB na pewno znajdą coś dla siebie. Produkujemy m.in. uszczelniacz do opon z dodatkiem włókien karbonowych, który naprawdę działa cuda. Rozwijamy również nasz Wax Stick. Obecnie w sprzedaży jest tylko wersja Indoor, jednak wersja Outdoor z dodatkiem nanorurek jest już w ostatniej fazie testów. To będzie rewolucja w woskowaniu napędów! Jestem pewien, że kolarze, zarówno szosowi, gravelowi, jak i górscy, pokochają ten produkt. 

„C+ jest w zasadzie manufakturą chemii rowerowej, zarówno procesy produkcyjne, jak i część komponentów, opierają się na procesach produkcyjnych kraftowych kosmetyków naturalnych. Używamy składników najwyższej jakości. Proces produkcyjny odbywa się małymi partiami, dzięki czemu możemy utrzymać wysoką jakość i kontrolę nad wszystkim” 

Emil Wydarty, czyli El Kapitano, podczas wspólnej wyprawy z redakcją Tour po Kaszubach

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Katarzyna Szlezak
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x