Kaski ze szczęką na szosie? Kto chętny?

Kategorie:

Historia lubi się powtarzać, niestety podobne historie słyszymy wielokrotnie. Chwila nieuwagi, pech, dziura w drodze, studzienka założona w poprzek łapiąca wąskie koła (!) i w efekcie upadek. A jednak pomimo wielu kampanii i przykładów nadal są ludzie, którzy jeżdżą bez kasków na szosie. Przy tym dodanie do kasku szczęki wydaje się fanaberią. A potem kolejna historia, która zdarzyła się naprawdę. Zwykła jazda na rowerze, znajoma dzielnica i nagle przeszkoda, powiedzmy płotek, który pojawił się znikąd w dobrze znanym miejscu. Na tyle niewidoczny, że w półmroku skutecznie hamujący użytkowniczkę dosłownie w mgnieniu sekundy. Lot, upadek, uderzenie szczęką w twardą ziemię. Efekt? Pęknięta żuchwa, operacja i cały szereg uszkodzeń. I komentarz chirurga, gdy w końcu udało się dotrzeć do lekarza brzmiący mniej więcej tak, na widok szczęki pękniętej na pół: „Ma pani szczęście, przy takim uderzeniu ludzie zwykle łamią kark”. Kurtyna.

 

 

Kask, który widzicie na zdjęciu, nie istnieje. To render, praca koncepcyjna Studio Accent, nazwany Ventoux Hybrid. Z rysunków wynika, że szczęka mogłaby być odejmowana, na wzór kasków MTB stosowanych w enduro, masa zaś miałaby wynosić 370 gramów. Swoją drogą czy wiecie, że na TYM Ventoux, od którego pochodzi nazwa, co roku umierakilka osób? Część na długich podjazdach stromego Białego Olbrzyma, gdzie padł także Tom Simpson, część na szybkich zjazdach.

 

 

Rysunki pokazują też inne rozwiązania zaprojektowane w tym nakryciu głowy, takie jak opcja użycia „szyby” – w wielu kaskach integralnych łatwiej jest użyć gogli niż zwykłych okularów – mechanizm pozwalający na odpięcie szczęki, czy regulację z pokrętłem z tyłu. W gruncie rzeczy wszystkie te rozwiązania istnieją, tyle, że w wariancie MTB. Na tym tle wspomniana waga wydaje się zbyt ambitna, bo najlżejsze skuteczne kaski z odpinaną szczęką przekraczają pół kilograma. Zobaczcie nasz test – bez problemu przeszły go te zdecydowanie cięższe.

 

Poza więc pytaniem, kto chciałby używać go na szosie – a sama akceptacja nawet wśród zawodowców zwykłych kasków zajęła kilkanaście lat i zostali de facto zmuszeni ostatecznie do tego przepisami UCI – istnieje też strona praktyczna. Jakim standardom powinien odpowiadać? Odpowiedni dla kasków szosowych ze szczęką nie istnieje! W świecie MTB także zresztą temat pozostaje nieujednolicony, bo wymagania podstawowej normy co do kasków są niewygórowane, część firm dobrowolnie atestuje swoje produkty czerpiąc np. z z motocykli, gdzie ta poprzeczka jest postawiona o wiele wyżej.

 

Wracając do koleżanki. Jeździ na rowerze, lekka trauma została. W trakcie naszej rozmowy wspomniała o innej koleżance, którą zna, a która rzeczywiście jeździ w kasku typu full face na szosie, najwyraźniej z podobną historią na koncie. Przesada? Można też wspomnieć są wszystkie tegoroczne wypadki wśród profesjonalistów, z kraksą w Tour de Pologne na czele…. 

 

Ciekawi jesteśmy waszej opinii. Za i przeciw.

 

Jeszcze więcej o samym kasku ze zdjęć tutaj

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Studio Accent
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x