GRAVELEM NA ZAWODY – WYŚCIGI ULTRA 2021

Kategorie:

Gravele podbiły serca wielu kolarzy i zdominowały rynek rowerowy również w Polsce. Dzisiaj na zamówioną dobrej klasy maszynę trzeba czekać kilka miesięcy. Pomijając oczywiste problemy logistyczno‑produkcyjne związane z pandemią na całym świecie, sytuacja ta wyraźnie pokazuje, że popyt na szutrówki pozostaje naprawdę duży.

PLEBISCYT POPULARNOŚCI

Wraz z rozwojem gravelowego segmentu branży zaczęły się pojawiać imprezy skierowane do miłośników szutrówek. I to nie tylko krótkie, jednodniowe imprezy, ale również wyścigi na dystansie powyżej 500 kilometrów. Szutrowe ściganie długodystansowe znajduje coraz więcej zwolenników, a w sezonie 2021 Polacy naprawdę będą mieli w czym wybierać! Jedne imprezy mają już ugruntowaną pozycję i wierną społeczność uczestników, inne dopiero będą próbowały zdobyć serca kolarzy proponowanymi trasami. Jakie najciekawsze ultramaratony gravelowe czekają nas w tym roku? Zapytaliśmy o to społeczność Gravel Bike Poland, która na Facebooku liczy już około 10 000 osób. To swoisty plebiscyt popularności jeszcze przed sezonem. Ciekawe, czy tak samo będzie wyglądać po nim?

GRAVMAGGEDON – To tylko 300 kilometrów, ale będzie prawdziwą górską wyprawą z początkiem i końcem w Jakuszycach.

MAZURSKIE SZUTRAMI STOI

Pierwsze miejsce w rankingu grupy Gravel Bike Poland zajął Great Lakes Gravel organizowany przez Pawła Kuflikowskiego i Filipa Raczkowskiego. Impreza, która zadebiutowała niedawno, bo we wrześniu ubiegłego roku, z miejsca podbiła serca uczestników. Świetna, interwałowa trasa po malowniczych terenach polskich Mazur idealnie nadaje się dla rowerów szutrowych. Niekończące się gravelowe autostrady, mnóstwo pagórków, a za nimi wspaniałych widoków to znaki rozpoznawcze GLG. Lista uczestników edycji 2021 bardzo szybko się zapełniła, a w kolejce czeka sporo chętnych, którzy też chcieliby wziąć udział w tym wydarzeniu. Aby zasmakować północno‑wschodniej Polski nie musicie jednak czekać do 2022 roku. Już w maju panowie z Gravel.LOVE szykują kolejną szutrową ucztę, ale w zupełnie innej formule. Sudovia Gravel, planowana pierwotnie na drugi weekend maja, ze względu na obostrzenia zostałą przełożona na końcówkę czerwca, będzie rozgrywana w dwóch formatach: klasycznego wyścigu długodystansowego i trzydniowej etapówki. To może być naprawdę atrakcyjna propozycja dla wszystkich, którzy nie czują się na siłach, by blisko 500 kilometrów pokonać na raz.

Wyścigi gravelowe

POMORZE I LUBELSZCZYZNA

Na drugim miejscu w rankingu znalazła się debiutująca impreza Wanoga Gravel. To z pewnością zaskoczenie, ale gdy przyjrzymy się bliżej trasie, jaką przygotowali Maciej Leśniak i Piotr Wierzbowski, przestajemy się dziwić tej popularności. Start i meta 599‑kilometrowej pętli, zaplanowanej na końcówkę maja, znajdują się w sercu Kaszub – Kościerzynie. Uczestników czeka przeprawa przez Wdzydzki Park Krajobrazowy i piaszczyste Bory Tucholskie. Za Jeziorem Bielsko trasa odbija na północ. Po 160 kilometrach leśnych ścieżek i duktów miłośnicy graveli dotrą nad Morze Bałtyckie, by stamtąd wzdłuż wybrzeża kierować się do mety. Tuż przed nią przemierzą jeszcze niezwykle malowniczą Szwajcarię Kaszubską pełną niezwykłych krajobrazów. Zapisy wciąż trwają! Ale spieszcie się, miejsc zostało naprawdę niewiele.

Ci sami organizatorzy proponują też drugą imprezę, Brejdak Gravel, która zostanie rozegrana w połowie lipca na Lubelszczyźnie. Zainteresowani mogą wybierać spośród dwóch tras: Brejdak 425 km i Ultra Brejdak 700 km. Wydawałoby się, że wschodnia ściana nie jest wcale wymagająca i obfitująca w podjazdy, ale spoglądając na profile tras, ma się już inne wrażenie. Mimo że i ta impreza dopiero debiutuje w kalendarzu, również znalazła wielu zwolenników w naszym rankingu.

PO GÓRACH

Podium uzupełnia Poland Gravel Race, organizowany przez Stowarzyszenie Koło Ultra. Solidna, górska trasa tego wyścigu prowadzi w sercu polskich Karpat, odnajdą się na niej zarówno zawodnicy zorientowani na ściganie, jak i ci, którzy wolą przejechać trasę bardziej turystycznie. Ponad 500 kilometrów bardzo przyjemnych szutrowych dróg prowadzi od Przemyśla, przez Pogórze Przemyskie, Bieszczady, Beskidy, Pieniny, północny Spisz, aż do schroniska Głodówka w Tatrach. Lista startowa na sierpniową edycję jest już zapełniona, a i na rezerwowej nie brakuje chętnych, by wystartować w tym wydarzeniu. To nie jedyna impreza gravelowa w polskich górach. Ten rok przyniesie sporo wydarzeń w Sudetach, na czele z najdłuższym i najtrudniejszym Ultra Sudety Gravel Race. Trasa zaczyna się i kończy w Polanicy‑Zdrój i obejmuje malownicze tereny od Gór Bystrzyckich, przez Stołowe, Wzgórza Lewińskie, Masyw Śnieżnika, Góry Bialskie, Złote, Bardzkie, pasmo Gór Sowich, Góry Wałbrzyskie, Kamienne, Suche, by po ponad 500 kilometrach dotrzeć znów do uzdrowiskowej Polanicy. Impreza odbędzie się w drugiej połowie czerwca, a lista startowa zapełnia się błyskawicznie.

Poland Gravel Race, organizowany przez Stowarzyszenie Koło Ultra, rozegra się w sercu Karpat.

Niecały miesiąc później w podobne rejony zawita Gravel Attack. Pierwsza edycja rozegrana w ubiegłym roku na północ od Wrocławia zebrała sporo pozytywnych opinii, co wcale nie dziwi, ponieważ na trasie było wszystko – od szybkich szutrów po techniczne single. Tym razem Marcin Sobczak, Izabella Krawczyk (znani bardziej jako UCI Bandits) i Paweł Puławski zapraszają na południe województwa dolnośląskiego. Start i metę umiejscowiono w Strzelinie, do wyboru są dwie trasy: 200 i 400 kilometrów. Poza tym, widząc ostatnie nazwisko w gronie organizatorów, musicie się przygotować na zimę w środku lata. Gravelowe ściganie dotrze również w Karkonosze i Izery. Wprawdzie Gravmaggedon to tylko 300 kilometrów, ale będzie prawdziwą górską wyrypą z początkiem i końcem w Jakuszycach.

KOLARSTWO PRZYGODOWE

No, a gdzie Wisła 1200 i inne imprezy organizowane przez panów Pachulskich, zapytacie? Ku naszemu zaskoczeniu zajęły w rankingu dopiero, odpowiednio, czwarte, piąte i szóste miejsce. Dziwne, ponieważ miejsca w kultowej „Wiśle” skończyły się niemal natychmiast po otwarciu zapisów, a przy okazji napór zainteresowanych skutkował przeciążeniem serwerów. Wyścig wzdłuż najdłuższej polskiej rzeki naprawdę spopularyzował terenowe, długodystansowe ściganie się w naszym kraju. Co roku tłumy śmiałków wyruszają spod schroniska Przysłop pod Baranią Górą, by zmierzyć się z ciężką i nieprzewidywalną trasą ku morzu. A nie jest to jedyne wydarzenie organizowane pod egidą Polskiego Kolarstwa Przygodowego.

Biorąc udział w Pomorskiej 500, nie przejedziecie przez żadną rzekę. Trasa od Zalewu Szczecińskiego do Zalewu Gdańskiego bez ani jednego mostu, za to z wieloma innymi atrakcjami po drodze. W tym roku debiutuje jeszcze impreza o nazwie Wschód 2021, która poprowadzi wzdłuż wschodniej granicy przez wiele nieznanych dróg, oferujących zaskakujące krajobrazy, przez urokliwe miasteczka z charakterystycznym wschodnim klimatem i życzliwymi, otwartymi ludźmi. Oczywiście w portfolio Pachulskich jest jeszcze Carpathia Divide, ale to już propozycja niekoniecznie gravelowa.

BAŁTYK

Wróćmy jeszcze na chwilę na Północ, a konkretniej do Świnoujścia. W tym mieście wystartują dwie całkiem ciekawe imprezy. Baltic Bike Challenge będzie prowadził w dużej mierze po popularnym szlaku R10 wzdłuż polskiego wybrzeża, a we Władysławowie odbije jeszcze na Kaszuby.

Meta została zlokalizowana w Krynicy Morskiej. Świnoujście w długich dystansach jednoznacznie kojarzy się z kultowym szosowym wyścigiem Bałtyk – Bieszczady 1008 km. W tym roku, idąc z duchem czasu, Robert Janik proponuje po raz pierwszy wersję gravelową tego wyścigu.

COŚ KRÓTSZEGO?

Wyścigi gravelowe

Nie każdy musi lubić bardzo długie dystanse. Można też nie mieć tyle wolnego, skrupulatnie licząc każdy dzień urlopu. Ale i dla zapracowanych znajdzie się coś ciekawego. Jeśli chcielibyście zasmakować szutrów Pomorza, polecamy Gothica Trail, czyli 350 kilometrów po Pomorzu Środkowym. Impreza ta to nie tylko szutry i lasy, ale też, jak reklamują organizatorzy, „układanka emocji i wrażeń, kapsuła czasu różnych epok i światów”.

Wśród innych „krótkich” propozycji należy też wymienić etapówki Szuter Master lub nieco dłuższe wyprawy pod szyldem „Gravel‑Man”. Rundy o długości 100 mil w niezwykłych zakątkach Polski pozwolą wam poczuć ducha rywalizacji, ale i przeniosą w zupełnie inną czasoprzestrzeń, dając chwilę oddechu od codzienności. Zresztą, przeczytajcie na głos nazwy poszczególnych edycji: Rasputin w Supraślu, Kaszëbë w sercu Kaszub rzecz jasna, Orle Gniazda na Jurze Krakowsko‑Częstochowskiej i Land Rower na ziemi świętokrzyskiej ziemi. Czujecie już magię tych miejsc? Na Mazowszu Stowarzyszenie Koło Ultra przygotowuje po raz kolejny Krwawą Pętlę, a chłopaki z Gravel Silesia zaproszą zapewne na kolejne szutrowo‑błotne gonki po śląskich hałdach.

Imprez w Polsce bez liku, ale nie oznacza to wcale, że Polacy nie szukają wrażeń również poza granicami naszego kraju. I tak, Polaków znajdziemy na listach startowych marokańskiego Altas Mountain Race, kirgijskiego Silk Road Mountain Race, czy hiszpańskiego Badlands. Nasi rodacy zapowiadają też udział w najdłuższym gravelowym wydarzeniu w Europie – Trans Ost Challenge, który z niemieckiego Bayreuth, przez pasmo Karpat, prowadzi do największego rumuńskiego portu Konstanca. A może znajdzie się również ktoś, kto odważy się zmierzyć z legendą Tour Divide? O ile oczywiście będzie można znów bez problemów latać na kontynent amerykański.

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Mateusz Birecki
Zdjęcia: G. Radziwonowski, kotylak.pl, PGR

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x