Domane vs. Madone. Subiektywne wrażenia miłośnika.

Kategorie:

Trzeba by oszaleć, żeby, mając już w domu Madone, a dostając jeszcze do dyspozycji jeden z najlepszych szosowych rowerów długodystansowych na świecie, szukać dziury w całym. Domane, testowany w mieście, na torach tramwajowych, krawężnikach, bruku i światłach (bardzo istotne), trochę na szutrze i (przyznaję) schodach, oraz na szosie, równej i mniej, samotnie i w peletonie, dał się poznać z każdej niemal strony.

 

Domane, czyli „nowy” w domu

Rower, na którym Fabian Cancellara przejechał Paris – Roubaix, nie jest pojazdem z rodziny „daje radę”, to pożeracz wyboistych kilometrów, Rolls-Royce wśród rowerów! Czepianie się czegokolwiek wydaje się równie niedorzeczne, jak stwierdzenie: „Kupiłem Rollsa, ale nie do końca podoba mi się dźwięk silnika”. Mogłeś kupić starego Punto, prawda?

 

To jeden z tych rowerów, na które wsiadasz i jedziesz. Nie boisz się zakrętów, bo Domane jest stabilny i nie wykazuje żadnej nerwowości. Z łatwością zawracasz na wąskim chodniku, bo kąt główki ramy nie daje wrażenia, że rower wywróci się przy zbyt ciasnym skręcie. Bez żadnego zastanowienia podrzucasz rower przed progiem na jezdni, bo jest lekki, ale nie delikatny, niemiłosiernie sztywny, a zarazem płynie po wybojach jak dmuchany materac. Podczas jazdy nie myśli się o komforcie. „Szlachetny komfort” rozumie się dopiero po zmianie roweru na inny.

 

Najdobitniej odczuwa się „miękkość” przodu. Wrażenie na nierównych asfaltach przypomina odczucia podczas jazdy na góralu z amortyzowanym przodem – dłonie zostają w miejscu, podczas gdy koło prześlizguje się po wybojach. Nie dzieje się to jednak w sposób, który by zaskakiwał. Przód nie ugina się, nie tonie, nie ma się wrażenia „pracy” zawiasu. Właściwie dopiero przesiadając się z roweru na rower, podczas jazdy po znanych szosach, pojmuję różnicę. Nastawiam się na uderzenie w czasie przejazdu przez pokrywę studzienki, usztywniam, spinam mięśnie, gotuję na mocniejsze przytrzymanie kierownicy i… Wszystko okazuje się niepotrzebne, nie ma uderzenia. Zaskakująca jest delikatność, z jaką Domane traktuje nadgarstki i bezpretensjonalna dyskrecja, z jaką to czyni. W efekcie daje przewagę w peletonie, który wpada na kiepski asfalt na granicy powiatów i walczy z łatami masy bitumicznej, kładzionej i odpadającej przez lata. Mój przód jednak nie tonie w dziurach, pozostaje niewzruszenie sztywny, zapewniając proporcjonalną do generowanej mocy wypadkową przesunięcia. Jest nie do zatrzymania. Peleton walczy, ja przejeżdżam.

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy irytuje?


Na skrzyżowaniach. Domane wyposażono w ciężkie koła „obute” w dwudziestoośmiomilimetrowe opony Bontrager R3. To rewelacja na długich prostych po zniszczonej nawierzchni. Przy ciśnieniu rzędu 8 atmosfer szeroka opona i tak tłumi nierówności. Jest też świetna na zakrętach, stosunkowo duży, ale równomierny „balon” świetnie odtacza się po łukach. Rower kładzie się jak na bandzie toru, a ja nie odczuwam dyskomfortu związanego z pochyleniem roweru. Ale! Szeroka opona sprawia, że rower jest leniwy. Ze skrzyżowania zbiera się jak otyły wielbiciel futbolu i chipsów z zapadniętej wersalki. A moja zwinna Madone 7s (rocznik 2015)? Ta odchodzi ze skrzyżowania jak ognista błyskawica! Czy to różnica 3 milimetrów szerokości opony? Zastanawiam się bez ustanku.

 

 

 

Design

Nawet ja dostrzegam tę różnicę. Rowery wyglądają zupełnie inaczej – grzeczna Biała Królowa Domane i nienawistna Czarna Wdowa Madone.

 

 

 

Budowa ramy

Domane naprawdę wygląda grzeczniej. Zaokrąglone profile rur, główny trójkąt ramy nie ma ostrych krawędzi, obła, ku górze, górna rura i wygięty delikatnie widelec przypominający bardziej te z rowerów trekkingowych niż obserwowane w zawodowym peletonie. Komfort za cenę agresywnego wyglądu? No, dobrze. Madone natomiast zaprojektowano, by budziła lęk w peletonie. Proste rury o niemalże ostrych krawędziach, prosty widelec i masywna główka nie pozwalają na cień wątpliwości – to będzie sztywne i szybkie!

 

Prawdziwa, istotna różnica nie jest widoczna z odległości większej niż dwadzieścia metrów ani przy dużej prędkości. Dla laika może być niezauważalna nawet z bliska. Magiczna delikatność Domane ma źródło w kilku elementach budowy i nie jest dziełem przypadku. Rura podsiodłowa tworzy z ramą ruchomy zawias, którego zadaniem jest ochrona cennego kręgosłupa i pośladków ridera. Błagam, nie próbujcie wyobrażać sobie teraz zawieszenia roweru zjazdowego, dorysowując do całości kierownicę „baranka”! To nie tak. Nie ma tu powietrznego dumpera, nie ma wielozawiasowego zawieszenia.

 

Rura podsiodłowa została przegubowo połączona z ramą, nie tworząc w ten sposób sztywnej konstrukcji. Nie ugina się jednak i nie pracuje jak zawieszenie jakiegokolwiek fulla, to dość sztywna, acz pozwalająca na lekką pracę ramy konstrukcja. Przedniemu widelcowi wraz ze sterami pozwolono również na niewielki przesuw w stosunku do główki ramy. Dodatkiem do wszystkiego jest specjalna budowa samej kierownicy, gdzie włókna węglowe połączono ze sprężystą gumą. Żaden z tych patentów nie jest jednak odczuwalny jako „dziwny efekt” podczas jazdy. To niemiłosiernie sztywna konstrukcja pozwalająca wyciągać z roweru to, co się do niego „włożyło”. Domane tnie powietrze jak nóż. Z bólem przyznaję, na wybojach robi to lepiej niż moja Madone. W czym widzę problem? Deszcz, pył oraz pająki zimujące w ramach rowerów mogą sprawić, że skomplikowane „zawieszenie” zrobi się głośne. Nawet jeśli testowana Domane wciąż jest cichutka, wieść niesie, że ta cisza szybko się kończy.

 

 

 

Masy

Domane – 7.70 kg

Madone (z nieseryjnymi kołami o wadze 1330 g, bez kasety i szytek) – 6.75 kg

No comment. 

 

 

 

 

 

 

 

Napęd

Madone nie powala, bo dałoby się lżej (byłoby drożej, a w prywatnym rowerze ma to znaczenie). Dziesięciorzędowa Ultegra jest niezawodna i absolutnie przyzwoicie pracuje, gdy dba się o jej czystość. Wymaga regulacji, ale to zadanie niewykraczające poza umiejętności przeciętnego obywatela. Nie mam do tego napędu absolutnie żadnych uwag.

 

Domane ma dwa biegi więcej (Ultegra 2×11). Ale to elektronika! Co lubię w elektronice? Dźwięk. Szybkość reakcji na dotknięcie manetki. Możliwość wrzucenia dużego blatu podczas jazdy na rolce bez konieczności ekstremalnego balansowania ciałem. Wzrok kolegów. Czego nie lubię w elektronice? Bezradności w razie awarii daleko od domu. Dylematu – ładować czy nie ładować?

 

Kocham moją Madone. Muszę! Jest szybka, zwinna, sztywna, a jednocześnie delikatna dla moich członków. Cierpię na przejazdach kolejowych i kiepskich asfaltach tylko dlatego, że ona cierpi. To rower idealny. Rzadko się ściga, ale potrafi to robić, jest do tego stworzona. To Madone biorę na większość treningów, to ją zabieram w jednodniową 225-kilometrową trasę w czeskie Jeseniki, gdzie jakość nawierzchni pozostawia wiele do życzenia. Dlaczego nie biorę Domane? Długa droga, słabe asfalty, do tego przecież Domane jest stworzona! Ponieważ nie dałabym rady pokonać 2550 metrów przewyższenia z korbą o długości 170 mm. To detal, który położył sukces tego roweru, to nokaut! 2,5 milimetra różnicy sprawia, że jeden rower darzę głębokim uczuciem, a drugi zakurzony, z tęsknotą, wyczekuje swojej godziny łaski. Gdyby był mój, otrzymałby nową korbę i niestraszne byłyby nam granice powiatów i uskoki na asfalcie. To świetny rower za koszmarne pieniądze. Jeśli kupujesz Rolls-Royce’a, musisz być pewien, że podoba ci się dźwięk jego silnika.

 

 

PS


Z inspiracji komfortem Domane Madone otrzymało krótszy mostek. Służy nam to!

 

 

Na naszej stronie internetowej znajdziecie prezentację Treka Domane SLR 7 http://magazynbike.pl/artykul-prezentacja-trek-domane-slr-7.htm

 

 

oraz test sprzętu http://magazynbike.pl/artykul-deska-do-prasowania.htm 

 

 

 

W główce sterowej kryje się „zawieszenie” Domane odpowiedzialne za tłumienie drgań.

 

 

 

 

Odpowiednikiem IsoSpeed z przodu jest zawias z tyłu. To prawdziwy „full”!

 

 

 

 

Wielkość „amortyzacji” z tyłu Domane można regulować.

 

 

 

 

 

Rower w technologii „stealth”… Tu każdy detal ma znaczenie. Cel jest jeden – szybkość!

 

 

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Anna Tkocz, facebook.com/anyabike
Zdjęcia: Mateusz Tkocz

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x