Coffee ride: Dolina Popradu

Kategorie:

Liczba miejsc wartych odwiedzenia z rowerem rośnie w Polsce z sezonu na sezon. Niewątpliwie należy do nich Dolina Popradu. Tym razem za bazę wybraliśmy Piwniczną, ale był to tylko punkt wypadowy do zbadania okolicy.

AQUAVELO DO MUSZYNY

W Piwnicznej znaleźliśmy się na zaproszenie ekipy z Rowerowej Doliny (rowerowadolina.pl), firmy łączącej wypożyczanie sprzętu z usługami przewodników. Ci ostatni są w stanie spełnić niemal każde rowerowe życzenie, włącznie z wywiezieniem Land Roverem na szczyt jednej z okolicznych gór. Rowery Marina, jakimi dysponuje ekipa Rowerowej Doliny, prezentują bogate spektrum marki, od różnego typu graveli po fulle, dla każdego coś miłego, pasującego do nogi. Nie dziwi więc, że wykorzystaliśmy pełnię możliwości, rano robiąc szybki wypad na kawę do Muszyny, a po południu, po zmianie rowerów, zwiedzając okoliczne szczyty. Wypożyczalnia mieści się prawie nad rzeką, obok jest jeszcze pole namiotowe. Proponujemy więc dokładnie zakodować w pamięci tę miejscówkę! Tak się składa, że wybraliśmy się tam w najdłuższy dzień roku, a momentami wydawało się, że i najgorętszy. Piwniczna, choć położona tak niedaleko Krynicy‑Zdroju, jest całkowicie odmienna charakterem. Zachowała nadal urok małego, sennego miasteczka. Niewielki rynek nie jest pełen turystów, a warzywa nadal można kupić na pobliskim targu. Na Piwnicznym rynku znajdziecie restaurację Pod Kasztanami (podkasztanami.com.pl), gdzie przetestowaliśmy pizzę, którą możemy z czystym sumieniem polecić.

W Piwnicznej znaleźliśmy się na zaproszenie ekipy z Rowerowej Doliny (rowerowadolina.pl), firmy łączącej wypożyczanie sprzętu z usługami przewodników.

AQUAVELO ALBO EUROVELO R11

To zadziwiające, ale na wiele atrakcji rowerowych w Polsce najłatwiej jest trafić przypadkiem, przynajmniej na razie. Tak było na przykład z trasą „Kolej na rower”, w okolicach Nowej Soli i tak było tym razem. Ręka w górę, kto z was słyszał o Aquavelo. Z prawdopodobieństwem niemal graniczącym z pewnością można powiedzieć, że takie osoby da się policzyć na palcach jednej ręki. A jest to projekt międzynarodowy i transgraniczny, stanowiący część szlaku Eurovelo R11, o którym na stronie aquavelo.eu napisano: „Działania w projekcie mają na celu połączenie polsko‑słowackich uzdrowisk ścieżką rowerową (częściowo wybudowaną, częściowo prowadzoną po istniejących odcinkach dróg o małym natężeniu ruchu). Ścieżka rowerowa łączy uzdrowiska obszarów przygranicznych (Krynica‑Zdrój – Muszyna – Piwniczna – Szczawnica – Vyšné Ružbachy – Stara Lubowla – Ľubovnianske Kúpele – Bardejov – Bardejov Spa). Trasa prowadzi przez najcenniejsze obszary przyrodnicze i krajobrazowe (parki krajobrazowe, narodowe i rezerwaty przyrody), obejmuje także zabytki architektury drewnianej i źródeł wód mineralnych”.

Znak „Rowerowego szlaku wód mineralnych” jest trudny do przegapienia.

VELO KRYNICA

Tuż obok czai się kolejna perełka, być może z racji świeżości również mało znana – Velo Krynica, prowadząca z Krynicy‑Zdroju do Muszyny, odseparowana od samochodów asfaltowa nitka. Chyba najbardziej w tym wszystkim cieszy fakt, że w końcu obok miejscówek wybudowanych typowo pod kątem MTB powstaje cała infrastruktura pomyślana i zrealizowana pod kątem turystyki rowerowej w wydaniu popularnym, a więc dostępna dla każdego. My nasz wypad na kawę zrobiliśmy na gravelach.  Zważywszy na błądzenie po drodze okazało się to zbawczym pomysłem, ale w gruncie rzeczy Aquavelo jest przejezdna na każdym typie roweru. Gdybyście planowali kilka dni w okolicy, warto zainteresować się „Rowerowym Szlakiem Wód Mineralnych”. Tak tylko podpowiadamy… Rowerowy Szlak Wód Mineralnych to osobna trasa z wieloma atrakcjami krajoznawczymi w postaci serii beskidzkich cerkwi i kilku naturalnych źródeł wód mineralnych, które są tytułową atrakcją szlaku. Zobaczcie zresztą zdjęcia drogowskazów tego szlaku, z towarzyszącymi im ukwieconymi rowerami są chyba jednymi z najładniejszych znaków informacyjnych w Polsce.

Miejsce startu i mety możecie wybierać dowolnie i swobodnie łączyć szlak z przejazdem doliną Popradu. Małopolska zresztą w szybkim tempie wyrasta na krajową rowerową potęgę. Inspirację znaleźć można na stronie www.facebook.com/velomalopolska, jak i zajrzeć na stale aktualizowane mapy bit.ly/velomaps.

DWA WARIANTY, ALE JEDEN LEPSZY

Nasza trasa liczyła w sumie siedemdziesiąt kilometrów. Spokojnie, macie możliwość wyboru i różnej konfiguracji. Jechaliśmy na gravelach Marina: kultowym stalowym modelu Four Corners i aluminiowym Gestalt X10. Najszybsza droga między Piwniczną i Muszyną prowadzić będzie krajówką, ale trudno ją nazwać wybitnie atrakcyjną, choć ze względu na górki i Poprad niepozbawioną uroku. Tą trasą wracaliśmy. Dodatkową atrakcją może być Żegiestów‑Zdrój. Uzdrowisko, niegdyś sławniejsze od Krynicy, dziś próbuje dźwignąć się z ruin. W takich budynkach, jak Dom Zdrojowy, widać ślady dawnej świetności. A może, po odrestaurowaniu, świetlanej przyszłości? Miejscowe wody mineralne znane są z własności leczniczych. Położenie na „półwyspie” opływanym Popradem, zwanym Łopatą Polską, izoluje je nieco od świata (bo przecież nie granica Słowacji, widoczna bardziej na mapie niż w głowach), obiecując prawdziwy, niezakłócony odpoczynek. Niektóre pozostałości to jeszcze atrakcja dla fanów urbexu, ale strzeliste wille wzdłuż drogi na Piwniczną przypominają już Włochy.

Fakt faktem, główna droga to ich ruch większy. A Aquavelo biegnie to po jednej, to po drugiej stronie Popradu, fragmentami wykorzystując mało uczęszczane asfalty, a innymi biegnąc wydzieloną ścieżką. Nawet kładki czy mosty są malownicze, zbudowane specjalnie pod turystów. Trudności techniczne? Prawie żadne, za wyjątkiem jednego podejścia/zejścia tuż przed Muszyną, gdzie asfalt urywa się może na kilometr. Odpowiednie znaki i stopnie na szlaku uprzedzają – 30% nachylenia! Jadąc do Muszyny, wybraliśmy więc bardziej przyjazny wariant transgraniczny.

Muszyna to zupełne zaskoczenie, począwszy od ukwieconego rynku po kawiarnię Szarotka.

DWA RAZY, POPROSZĘ!

Znacie hasło „jeżdżę, żeby jeść”? Można je usłyszeć z ust wielu kolarzy, którzy z rozkoszą spalają kalorie, mając świadomość, że po odpowiedniej liczbie kilometrów mogą zrobić to bezgrzesznie i bez konsekwencji. Choć nie wymyśliliśmy tego sami, i w naszym przypadku stało się aktualne. W połowie trasy zawitaliśmy do kawiarnio‑cukierni Szarotka, mieszczącej się na rynku w Muszynie (Rynek 14 a). Muszyna, podobnie jak odwiedzona przez nas kawiarnia, która bardzo dobrze wpisuje się w charakter miasta, okazała się zaskoczeniem. Pierwsze skojarzenie to oczywiście rozlewnie wód mineralnych, ale miejscowość mało przypomina stereotypowe uzdrowisko wypełnione głównie emerytami. Może to położenie nad rzeką, a może efektowny park i tzw. ogród sensoryczny albo sam rynek, w czerwcu, choć pozbawiony drzew, to jednak pełen kwiatów? Naprzeciwko ratusza, na końcu rynku, mieści się właśnie Szarotka, kusząc obszernym, zacienionym tarasem, przy którym można zaparkować rower. Konkurencją dla niego jest wnętrze, pełne bibelotów, plakatów, książek. To w końcu kawiarnia artystyczna! Ale i cukiernia, z cenami, które mieszkańców dużych miast potrafią wprawić w osłupienie. Wielkie ciasto za siedem złotych? Tylko tam! Nie jest łatwo opuścić to miejsce, szczególnie, gdy spróbuje się niektórych specjałów. Dzielimy się tym przekonani, że sławę miejscówki przekażecie dalej.

Aquavelo to projekt międzynarodowy i transgraniczny, stanowiący część szlaku Eurovelo R11, o którym wiadomo, że „ma na celu połączenie polsko‑słowackich uzdrowisk ścieżką rowerową”.

A MOŻE KRÓCEJ?

Wzdłuż Popradu z Piwnicznej do Muszyny i dalej do Krynicy, gdzie mieści się stacja końcowa, prowadzi kolej. Przystanki są liczne, wiele z nich architekturą zachęca, by je odwiedzić. Turystykę rowerowo‑kolejową lubimy i polecamy każdemu, kto chce poszerzyć swoje horyzonty, a niekoniecznie planuje robić od razu więcej kilometrów. To również opcja dla zmęczonych upałem, czy też zwyczajnie lubiących takie połączenie. Pociąg jedzie wolno, tak wolno, że nie mieliśmy specjalnego problemu, by go wyprzedzić na gravelach w drodze powrotnej, ale na pewno pozwala odpocząć nogom. Jeśli zatrzymacie się w Rowerowej Dolinie, uroczą stacyjkę w Piwnicznej znajdziecie dosłownie tuż obok miejscówki. Pociągiem nadal za szybko? Istnieje jeszcze inna opcja, o którą warto dopytać, zaproponowana nam przez kolegów, choć w czerwcu nie była jeszcze dostępna. Plan zakłada, że do rowerów zostaną zamontowane specjalne pompowane kajaki, ważące trzy kilogramy, które po dotarciu do Muszyny będzie można rozłożyć i wrócić rzeką z prądem. Koledzy zajmą się transportem rowerów z powrotem. Jak wam się podoba taka kombinacja?

Turystykę rowerowo‑kolejową lubimy i polecamy każdemu, kto chce popedałować, a niekoniecznie planuje robić od razu więcej kilometrów.

Co do trudności trasy dodać można jeszcze tylko, że suma przewyższeń wyniosła ponad 700 metrów i, przynajmniej teoretycznie, z powrotem powinno być lżej, bo z prądem rzeki. Rzeczywistość czasem jednak skrzeczy… Nie dość, że kilka razy zabłądziliśmy (bardziej z ciekawości, dokąd prowadzi ścieżka, niż z braku oznaczeń), to jeszcze, jeśli powtórzycie naszą trasę, traficie na kilka krótkich acz mocno jadowitych podjazdów, szczególnie koło Żegiestowa. Proponowaną trasę można też w każdej chwili skrócić, kładek i mostów na rzece, także zbudowanych specjalnie z myślą o rowerzystach, wam nie zabraknie!

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x