Bikestage Wrocław czyli następny etap

Kategorie:

Do powstania sklepu i serwisu rowerowego Bikestage doprowadził zbieg sprzyjających okoliczności. 1 kwietnia 2015 roku w tym samym miejscu co obecny sklep została otwarta placówka Twomarku. Wyrosła od podstaw w miejscu salonu meblowego. Marcin Piecuch otworzył ją dosłownie w biegu, wracając ze zgrupowania przed sezonem ścigania. W przypadku tej placówki sportowa rywalizacja i sprzedaż splatają się w sposób płynny i absolutnie wyjątkowy.

Przed sezonem, w grudniu, rowerów było jeszcze pełno, ale u jego progu może być trochę luźniej… Takie czasy, warto się pospieszyć!

Dream team

Połączenie dwóch typów działalności jest specjalne. Zdaniem Marcina Piecucha lata poprzedzające powstanie Bikestage’u były bardzo ważne dla jego rozwoju. „Czy miało być tak od początku? Trudno powiedzieć. To splot różnych zdarzeń i impulsów. Sporo lat przejeździłem na rowerze, przełożenie tego, co robiłem wokół prowadzenia siebie jako zawodnika, reklamowania się, by zdobyć fundusze na wyjazdy zagraniczne i zawody, znalazły odbicie w sklepie i odpowiednich działaniach, by go rozwijać. Już nie koncentrować się na sobie jako zawodniku, ale zarażać ludzi kolarstwem każdego typu. Cieszymy się, że ludzie chcą jeździć na rowerach. Jesteśmy otwarci na każdą grupę!”

Ekipa Bikestage bada ramę Pinarello, nową markę w ofercie sklepu

Podstawową ekipę tworzą Marcin Piecuch i Filip Bagiński, który współpracował z Marcinem przez ostatnie lata i budował sklep od podstaw, oraz tegoroczne wzmocnienie, Cezary, członek załogi odpowiedzialny za sprzedaż i za marketing! W serwisie dodatkowo pracuje do trzech osób. 

2021 zdecydowanie będzie sezonem graveli, a Grevil Pinarello pozwoli wyróżnić się każdemu

Biznes, ujmując kolokwialnie, kręci się dzięki długofalowej współpracy z ludźmi i firmami. Marcin samodzielnie zabiegał o sponsorów. Maszyna działała sprawnie przez dziesięć lat, płynnie przechodząc w kolejny etap, czyli sklep. Kontynuacja polega na celowym doborze marek. Czas poza sezonem ekipa poświęca na ich twórczą selekcję. Bikestage współpracuje głównie z Cubem, oferując bardzo bogatą kolekcję marki we wszystkich segmentach, włącznie z najmodniejszymi dziś gravelami i elektrykami. W szosowej sekcji premium ofertę uzupełnia Pinarello.

 

Marcin Piecuch z pamiątkową koszulką z Cape Epica

Zawodnik

W naszej rozmowie musiało paść pytanie skierowane bezpośrednio do Marcina: „Trenujesz?”. Okazało się, że już nie. Marcin podkreśla, że jego kariera była nietypowa. Rzeszowianin z pochodzenia bardzo długo skupiał się tylko na MTB. W ekipie skupionej wokół Rafała Wilka (żużlowiec, kolarz, a następnie paraolimpijczyk z pięcioma złotymi medalami na koncie – przyp. red.) jeździli ścigać się na Dolnym Śląsku już w 2003 roku! A skoro jeździli tak daleko samochodem, wypadało startować na długich dystansach. I tak już zostało, maratony, najdłuższe dystanse i wreszcie etapówki. Pierwsza w 2007 roku, Bike Adventure, potem Bike Challenge. I poszło! TransAlp 2009 i 2010 oraz 2013, a potem seryjnie Cape Epic trzy lata pod rząd, z najlepszym wynikiem – 26. miejscem. TransAlp sprawił, że etapówki trafiły do stałego harmonogramu zawodniczego Marcina. Na razie ostatni był Trans Pyr, przez całe Pireneje, w 2015 roku, ale Marcin zapowiada, że to tylko przerwa i że chce dalej zaliczać etapówki, startując z Arkadiuszem Cyganem, który najczęściej bywał jego teamowym partnerem. Marzenia? Kostaryka, La Ruta od oceanu do oceanu i TransRockies. Również korona etapówek, czyli oprócz Cape także Swiss Epic oraz nowozelandzki The Pioneer. Warto wspomnieć, że Marcin, jak do tej pory, może się też pochwalić najlepszym polskim wynikiem na koronnym dystansie Salzkammergut Trophy, gdzie był dziewiąty! Wyścigi i etapówki nauczyły go walki do końca, niepoddawania się. „To było wprowadzenie do biznesu”.

Oferta pozwala ubrać się dosłownie od stóp do głów
Jak widać na załączonym obrazku – dosłownie!

Ustawki

Oddzielny, obszerny temat, jest ich kilka. Oprócz klasycznej bikestage’owej w sezonie na szosie to tzw. „szybkie środy”. Każdy zawodnik ma tam określone zadania do realizacji, np. narzuconą średnią albo tempówki czy jazdę w wachlarzu. Jest też ciesząca się dużą popularnością „Szosa bez napinki”, przeznaczona dla początkujących adeptów sztuki pedałowania. Podział zrodził się z praktyki, a raczej wprost z życia. Na początku, gdy wspólne jazdy dopiero startowały, na treningi trafiały też osoby, które wcześniej nie do końca doczytały regulamin. Stąd i przypadek, gdy ktoś przyjechał „na trapezowym rowerze”, a Marcin musiał pożyczyć mu swój, by mógł dojechać do końca dystansu, który wynosił wtedy 100 kilometrów! W połowie drogi zawodnik co prawda zasugerował, że nie ma już siły, ale wspólnym wysiłkiem udało się jakoś dobrnąć do mety. Pomagała cała grupa. Nawiasem mówiąc, rzeczony zawodnik nie był Polakiem, w naszym kraju mieszkał krótko i gdy na trasie zobaczył tablicę Kotowice, wpadł w przerażenie, ponieważ pomylił je z Katowicami!

Ustawka MTB na stokach Ślęży


Mimo zaskakujących przypadków tradycja ugruntowała się. I nawet jeśli na trasie treningu tworzy się kilka grup, organizatorzy „Szosy bez napinki” dbają, by wszyscy dojechali do mety, czekając na wolniejszych. Jeszcze zieloni właściciele nowych szosówek na pierwsze ustawki docierają np. w zwykłych butach, w obawie przed jazdą w zatrzaskach. Zimą organizowane są dodatkowo ustawki MTB (na Ślęży) i gravelowe, bardziej dopasowane do warunków. 

Na ustawki Bikestage przyjechać może każdy – co nie znaczy że poziom jest czysto amatorski!

Jak widać, dbałość o kondycję własną i klientów należy do stałych elementów działań ekipy, na każdym poziomie zaangażowania. Jest spora szansa, że wielu amatorów znajdzie w bikestage’owej ofercie coś dla siebie, włącznie z tymi, którzy takie spotkania traktują jak przygotowanie do wyścigów. Umiejętnie dobierając grupę, na pewno spotkają godnych siebie przeciwników. Tym bardziej, że gdy dni stają się dłuższe, wyzwania rosną i ekipa zaawansowana często zalicza klasyczne stówki w ekspresowym tempie, włącznie z obowiązkowymi odwiedzinami Przełęczy Tąpadła. Organizatorzy sporo obiecują sobie po najświeższych ustawkach gravelowych. Mają świetnie przemyślane trasy w okolicach Wrocławia. A w planach też Swarzędz…

Serwis we Wrocławiu, Cezary i Filip przy pracy

Zobaczcie, jak składaliśmy w serwisie Bikestage customowego Treka Crocketta

Bikestage Swarzędz

Młoda placówka pod Poznaniem startuje już od pierwszego lutego. Paweł Wacławek, z którym rozmawiałem we Wrocławiu, był akurat na szkoleniu w „jednostce macierzystej”. Bikestage pod Poznaniem będzie miał o tyle komfortową sytuację, że od razu do dyspozycji 140 metrów powierzchni użytkowej plus część serwisowo-magazynowa tej samej wielkości. Skąd pomysł? Jak zwykle owoc kolarskich znajomości. Paweł znał Marcina z czasów, gdy ten ścigał się m.in. w Cape Epic, sam też ma na koncie występy w koszulce AZS. Później obaj jeździli w Eska Team w Bikemaratonach. Iskrą zapalną okazało się stworzenie marki „Bikestage”. Koledzy dogadali się, a że Swarzędz jest od Poznania „o grubość tablicy” (jak to ładnie ujął Marcin), placówki będą funkcjonować praktycznie w dwóch dużych miastach sąsiadujących województw. Choć i Swarzędz jako taki ma konkretny potencjał, ponieważ to w końcu 50 tysięcy mieszkańców! Marki oferowane w placówkach będą te same – Cube i Pinarello. Swarzędzki sklep mieści się przy starej trasie na Warszawę (nr 92), ulicy Wrzesińskiej 174, co także powinno ułatwić trafienie do niego.  Najłatwiej sprawdzić aktualności na firmowym FB – Bikestage Swarzędz – Sklep i Serwis Rowerowy

W sezonie zimowym w Bikestage funkcjonowała też strefa trenażerowa

Zobaczcie nasze zimowe odwiedziny w Bikestage i poradnik dla zaczynających jazdę pod dachem

Plany, plany, plany

Tuż za wrocławskim sklepem (przy al. Hallera 180/2) mała, lecz zgrabna, ogrodzona przestrzeń aż prosi się o postawienie paru stolików i serwowanie kawy. Mamy nadzieję, że kiedyś się to wydarzy, ponieważ we Wrocławiu wciąż brakuje rowerowej kawiarni z prawdziwego zdarzenia. A Bikestage’owi przydałoby się miejsce spotkań od strony parku, wygodniejsze niż parking przed sklepem, gdzie przed wyruszeniem w trasę potrafi zjechać się i pięćdziesiąt osób.


Rok 2020 nie był dobry na rozkręcanie dodatkowych działań, poza regularną dbałością o utrzymanie ciągłości dostaw do sklepu. Trzymamy więc kciuki za szeroko rozumianą normalizację! Podobnie jak za inne plany ekipy Bikestage! Najważniejsi w tym biznesie pozostają przecież ludzie. A Marcinowi Piecuchowi, który skupia ich wokół siebie, pomysłów zdecydowanie nie brakuje. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wtedy, w 2015 roku, w nowym sklepie była to jego pierwsza „normalna” praca, przyznać trzeba, że jak do tej pory tempo utrzymuje imponujące. Może własny team MTB? O tym też przebąkuje. Czekamy!

 

Bikestage znajdziecie na Hallera 180/2 we Wrocławiu, bieżące informacje na firmowym FB Bikestage – Sklep i Serwis Rowerowy, a dane kontaktowe na stronie bikestage.pl

INFORMACJE O AUTORZE:

Autor tekstu:
Zdjęcia:
Grzegorz Radziwonowski
Grzegorz Radziwonowski
Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

Czytaj dalej

Podobne artykułu

[dis2]
0
Would love your thoughts, please comment.x